Napisz do mnie:
kck(at)gazeta.pl

Blog > Komentarze do wpisu
Silvertobbaco.pl - długi ogon gwoździem do trumny - case study
Pamiętacie Silvertobbaco.pl? Dzisiaj to przeszłość. Dlaczego ten dobrze zapowiadający się sklep upadł? Pisze o tym sam właściciel - Maciek Dzierżek - zapraszam do zapoznania się z tym długim, ale bardzo ciekawym tekstem. :-) Oddaję "głos" Maciejowi.

Początki

W marcu 2005 na Allegro znalazłem ofertę sprzedaży sklepu fajka.net. Właściciel chciał 11500 zł za bazę koło 800 klientów, domenę, skrypty sklepu, oprawę oraz kontakty do dystrybutorów/producentów. Miesiąc później kupiłem sklep za prawie... 2000 zł.

Nie miałem wtedy niemal żadnej wiedzy na temat tytoniu, cygar i fajek, ale miałem, dobry jak mi się zdawało, plan. Postanowiłem skorzystać ze sprawdzonych wzorców w prowadzeniu sklepu z wyspecjalizowanym towarem - znałem osoby pracujące przy Rebel.pl, a z racji zainteresowań sklep obserwowałem niemal od samego początku.

Założyłem sobie stworzenie wyjątkowego sklepu. Konkurencja miała po prostu katalogi z ofertą. Ubogie opisy i niskiej jakości zdjęcia nie zachęcają do kupna, a brak danych kontaktowych nie wzbudzał wiarygodności. Mój plan zakładał znaczne wyróżnienie się spośród innych sklepów z tej branży. Pomocną miała być dobra opinia poprzedniego właściciela, którą mój sklep odziedziczył.

Silvertobacco.pl - jak powstało?

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem była zmiana domeny. Za radą Piotra Majewskiego uruchomiłem równoległą domenę (traktowaną jako podstawowa) - www.silvertobacco.pl. Sklep dzięki temu przestał być anonimowy, a nazwa była na tyle chwytliwa, że nawet dość trudny adres (pisownia "tytoń" po angielsku jest dla Polaków mało intuicyjna) nie sprawiał klientom trudności.

Zanim uruchomiłem sklep na nowo wymieniłem całe oprogramowanie. Postanowiłem oprzeć się na skryptach firmy InteliMedia.pl. Przede wszystkim - dobrze znałem to oprogramowanie - pisze je mój brat, dla firmy przyjaciela. Oferowane możliwości zupełnie mi odpowiadały - co więcej - otrzymałem wszystko gratis. Również grafikę zrobiono mi nieodpłatnie - grafika znałem od paru lat, pracowaliśmy razem (jak i reszta firmy InteliMedia) przy tworzeniu serwisu Poltergeist.

Chciałem by sklep był odróżnialny na pierwszy rzut oka, zażyczyłem sobie więc specjalnej oprawy. Fotel, stolik i dymiąca delikatnie fajka to były moje podstawowe wymagania - atmosfera odpoczynku miała się udzielać od pierwszego spojrzenia. Grafik doskonale zrozumiał moje intencje i nie wprowadzaliśmy zbyt wielu poprawek. Potrzebowałem także miejsce na cytat. To dość oryginalny pomysł dopasowany do branży, w której reklama jest zabroniona. Na szczęście nie są zabronione cytaty znanych osób. Na screenie widać jedną z pierwszych wersji oprawy, później zaszło jeszcze sporo kosmetycznych zmian, m.in. cytaty były losowane (za pomocą adserwera) z całkiem sporej bazy, a obok tekstu widoczny był portret autora. Zdjęcia/portrety dodałem w celu zwrócenia uwagi na cytat oraz wzmocnienia siły przekazu. Zakładałem, że zobaczenie Einsteina skłoni ludzi do czytania jego słów. Okazało się, że miałem rację.


Społeczność

W tym czasie zacząłem już budować społeczność wokół sklepu. Jednym z pomysłów była podstrona z cytatami na temat fajki, cygara lub tytoniu. Po dodaniu portretów miała znacznie więcej odwiedzin, a klienci zaczęli podsyłać znalezione przez siebie cytaty tym samym powiększając mój zbiór. Można uważać, że tego typu podstrony w sklepie odciągają od kupowania - mam odmienne zdanie. Zwłaszcza w takiej branży, gdzie reklamowanie jest znacznie utrudnione, a klienci cenią sobie kontakt z właścicielem.

Założeniem było także zdecydowane odcinanie się od papierosów, które przez większość amatorów dobrego tytoniu uważane są za śmierdzące i złe. Chciałem sprzedawać produkty luksusowe, wysokiej jakości. Stąd starałem się nie wprowadzać do oferty towarów o złej opinii i najniższej cenie, chyba, że klienci wyraźnie o to prosili.

Duży wpływ na sprzedaż miały zdjęcia. Jeśli dystrybutorzy bądź producenci nie udostępniali dobrej jakości zdjęć robiłem je sam, lub robił je mój brat. Zaimprowizowane na szybko studio, dobry aparat i obróbka zdjęć w programie graficznym dawały dobre efekty. Na tyle dobre, że moje zdjęcia znalazły się w Gentleman Magazine w artykule opisującym 100 przedmiotów niezbędnych mężczyźnie. Oczywiście zdjęciom towarzyszył adres sklepu.

Przy budowaniu grona stałych klientów pomocne było udzielanie się na fajkowym forum. Zanim jednak do tego doszło musiałem się dokształcić. Tuż po podjęciu decyzji o kupnie sklepu zacząłem dużo czytać na temat cygar, fajek i tytoniu. Źródeł książkowych nie było wiele, ale Internet polski i zagraniczny oferuje sporo wartościowych materiałów. Przy tego typu sklepie sprzedawca pozbawiony podstaw wiedzy jest skrajnie niewiarygodny. Nie wyobrażam sobie jak mógłbym polecać tytonie nie wiedząc o nich zupełnie nic. Podobnie z pytaniami początkujących palaczy o fajkę (której "obsługa" nie jest tak prosta, jak to sie może wydawać) czy cygaro.

Kiedy już nabyłem trochę wiedzy i byłem w stanie być dla klientów doradcą (oczywiście nie wszystkich, nie zamierzałem udawać, gdy czegoś nie wiedziałem, na szczęście zawsze mogłem zapytać innych klientów, którzy temat zgłębiali latami) stwierdziłem, że można to jakoś wykorzystać. Pojawiało się sporo pytań o humidory ("pudełka" na cygara), więc napisałem krótki podręcznik w PDFie. Stworzyłem specjalną stronkę reklamową, PDF był darmowy - wystarczało podać mejla. W pierwszym przychodził link do pliku, w kilku następnych drobne porady, pytania o to jak humidor się spisuje no i oczywiście linki do sklepu z cygarami i humidorami. Efekty były bardzo dobre, a mój pierwszy follow up (wykorzystałem freebot.pl) potwierdzał skuteczność tego narzędzia.

Co ciekawe - nie byłem nigdy żadnym ekspertem. Moja wiedza wykraczała może poza podstawy, ale nigdy nie uważałem, że wiem wystarczająco dużo. Nie przeszkadzało to dziennikarzom i redaktorom radiowym czy telewizyjnym. Pomagałem (telefonicznie) układać pytania do paru konkursów, a z jednej z wielkich sieciowych międzynarodowych hurtowni dzwoniono z pytaniami "co to jest ten humidor?".

Wracając do budowania społeczności - nie było w Polsce dobrego serwisu o cygarach. Powstawał co prawda jeden i mimo wysokiej jakości tekstów, był rzadko aktualizowany. Mój miał mieć bogate forum i dobrą sekcję z newsami. Niestety zanim dobrze się rozwinął musiałem zamknąć sklep. W każdym razie byłby to kolejny etap w skupianiu klientów wokół sklepu. W odróżnieniu od podręcznika nie wiązałem serwisu ze sklepem za pomocą domeny. Serwis miał być bardziej niezależnym tworem, także w celu zachęcenia potencjalnych miłośników cygar do wspierania serwisu. Przy jawnym powiązaniu ze sklepem nie byłoby to łatwe. Także wiarygodność serwisu egzystującego w domenie sklepu nie jest tak wysoka, jak tego samego serwisu we własnej domenie.

Ogromną rolę w kontakcie z kupującymi pełnił newsletter. Pisany swobodnym językiem i "po koleżeńsku", ale z odpowiednim szacunkiem. Moja grupa docelowa to dorośli mężczyźni z dochodami powyżej średniej krajowej, więc starałem się by listy były w miarę luźnie, ale w żadnym wypadku prostackie czy natrętne. Ze statystyk sądzę, że to dobra i skuteczna metoda. Newslettery firm prawniczych czy bankowych są ciężkie w odbiorze, a mój sklep miał dostarczać chwil relaksu osobom, które chcą się uwolnić od ciężkiej pracy. Nie mogłem więc pisać listów tonem służbowym.

Obroty i promocja

Obroty sklepu w pierwszych miesiącach (maj/czerwiec) nie przekroczyły 4000/5000 złotych. W styczniu 2006 przekraczały, z tego co pamiętam, 10000 zł przy marży dochodzącej do 45%. Przy większej inwestycji niż moja te wielkości mogłyby być nawet kilkukrotnie większe.

Klienci detaliczni gwarantowali 90% obrotu i 80% zysków (z pamięci i na oko). Pozostała część dochodu to firmy i zamówienia hurtowe. Cygara kupowane prezesom, humidory na wystrój biura, ale także humidory zamawiane do obicia skórą i odsprzedaży. W grudniu dostawałem bardzo dużo zapytań o hurtowe (naprawdę olbrzymie) ilości cygar i innych giftów - agencje reklamowe szukały źródła tanich prezentów. Niestety nigdy nie udało mi się sprzedać im naprawdę dużej ilości towaru. Od kolegów z branży słyszałem, że tak to już jest z agencjami - rzadko kupują towar tego typu (zwłaszcza jak usłyszą, że przechowywać trzeba w specjalnych warunkach). Natomiast spore możliwości stwarzały agencje szukające dodatków do alkoholi, na przykład koniaku czy whisky. Przy dysponowaniu dobrymi kontaktami i zapleczem finansowym jedna umowa mogła przynieść kilka tysięcy zysku (na czysto).

Klienci detaliczni trafiali do sklepu głównie przez wyszukiwarki (miałem dobre pozycjonowanie dzięki wspominanej wcześniej firmie zapewniającej oprogramowanie), ale większe zakupy (i częstsze) robiły osoby znające sklep z forum lub dzięki opiniom znajomych. Środowisko fajczarzy jest dość zgrane i wieści szybko się rozchodzą.

Nastawiałem się na sprzedaż rzeczy związanych z fajkami, ale również cygara przynosiły spory dochód i były bardziej perspektywiczne - społeczeństwo się bogaci, a cygaro jest bardzo typową oznaką luksusu i dostatku, sporo osób więc chce spróbować, jakie wartości oferuje palenie cygara. Część z tych osób prawdopodobnie zostanie wielbicielami palenia tytoniu w tej formie i powiększy rynek nabywców cygar. Od paru lat widać stały wzrost zainteresowania cygarami, stąd też coraz więcej gatunków jest importowanych do naszego kraju.

Sporą część obrotów generowała tabaka. To mocno mnie zaskoczyło - okazało się dość szybko, że sproszkowany tytoń zażywa głównie młodzież - studenci i licealiści. Społeczności fanów tabaki skupione są wokół kilku for internetowych i jest to duża grupa potencjalnych klientów. Są jednak dwa poważne minusy związane z handlem tabaką: po pierwsze sprzedaż tytoniu nieletnim jest zakazana, a jak wiadomo ostrzeżenia, regulamin itp. obwarowania nie gwarantują, że niepełnoletnia osoba nie zrobi zakupów w sklepie z tytoniem. Drugim minusem były niskie marże - najpopularniejsze gatunki tabaki przynosiły zaledwie kilkanaście groszy zysku na opakowaniu, a zamówienia na tabaki były zwykle zamówieniami ledwo przekraczającymi 20 zł (tyle wynosiła minimalna kwota zamówienia - właśnie po to, aby uniknąć przesyłek zupełnie nieopłacalnych).

Ostatnią główną grupą towarową były tytonie papierosowe i akcesoria do skręcania/nabijania. Tutaj duże zamówienia związane były z wyjazdami Polaków za granicę. Do Anglii można przewieźć tytoń warty mniej więcej 200 złotych i głównie takie zamówienia realizowałem. Miałem też kilku stałych klientów zamawiających regularnie swoje ulubione gatunki i zawsze miałem ich odpowiedni zapas.

Długi ogon - gwóźdź do trumny

Głównym moim problemem było zatowarowanie. Otwierając sklep nastawiałem się na zarabianie na hitach. Liczyłem na to, że będzie kilkanaście/kilkadziesiąt towarów bestsellerowych, które będę miał non-stop na magazynie w dużych ilościach oraz reszta towarów, które będą się sprzedawały okazjonalnie, a mi wystarczy kilka sztuk. Byłem dość mocno ograniczony finansowo, więc na duże zatowarowanie magazynu nie mogłem sobie pozwolić.

W rzeczywistości klienci byli totalnie nieprzewidywalni. Hitów było zaledwie kilka i to przynoszących niewielki dochód. Najwięcej zarabiałem na sprzedaży towarów drogich (i z najwyższą marżą), których nie mogłem mieć zbyt dużo na magazynie, by nie zamrażać pieniędzy. Chcąc być konkurencyjny (czas wysyłki) inwestowałem w towar powiększając ciągle stany magazynowe, jednak stale okazywało się, że nie są to nakłady wystarczające. Towar nie kupowany przez 6 miesięcy mógł w ciągu tygodnia zebrać pięć zamówień na 20 sztuk, gdy ja miałem np. 5. Coś innego dobrze sprzedającego się przez miesiąc mogło przez następnych kilka nie sprzedawać się wcale.

Sytuacji nie poprawiała konkurencja. Jedna z dużych hurtowni stosowała dziwne ceny detaliczne - niższe niż ja otrzymywałem (w hurcie) od tych samych importerów. Pod koniec mojej działalności wspólnie z importerami (którym psucie rynku też było nie na rękę) udało nam się jakoś wyprostować sytuację, jednak cenowa walka w mojej sytuacji musiała skończyć się porażką. Cała sprawa dotyczyła wąskiej, ale opłacalnej i popularnej grupy produktowej.

Po jakimś czasie prowadzenia sklepu coraz mniej paczek byłem w stanie wysłać w ciągu 24 godzin. Stan mojego magazynu był mniej więcej taki sam, a ilość produktów w sklepie znacznie urosła. Częste zamówienia w dystrybutorów musiały także przekraczać pewne kwoty i w okolicach lutego/marca 2006 stało się dla mnie jasne, że nie dam rady prowadzić dalej sklepu, mimo, że obroty rosły. Dodatkowo musiałem wracać na studia (wojsko) i nie mogłem sobie pozwolić na dalsze pracowanie przy sklepie - potrzebowałem gotówki na wydawanie, a nie inwestowanie. Utrzymanie niestety kosztuje, a sklep wymagałby kolejnych dużych (jak na mnie) inwestycji, na które nie mogłem sobie pozwolić.

Koniec

Postanowiłem, że sprzedam sklep - domenę, bazę, kontakty. Niestety w tak zwanym międzyczasie popełniliśmy poważny błąd przy przenoszeniu danych serwera. Kilkadziesiąt baz, domen, serwisów przeniosło się w ciągu jednej nocy bez żadnych problemów. Silver Tobacco niestety zostało na starym serwerze, który Amerykanie wyłączyli zanim się zorientowaliśmy, że coś jest nie tak.

Pod koniec mojej działalności pojawił się jeszcze jeden problem - sklepy zagraniczne. Polska akcyza traktująca w ten sam sposób tytonie fajkowe i papierosy (rzecz w sumie nie do porównania) spowodowała, że bardziej opłaca się zamówić ze Szwajcarii, gdzie wybór tytoni jest o niebo lepszy, a ceny przynajmniej porównywalne.

Nieciekawą perspektywę rysują więc kolejne propozycje podniesienia akcyzy. Miałem także obawy o to, jak ustawodawca potraktuje sprzedaż tytoniu przez Internet. Z alkoholem jest niby tak samo, a sklepy z winami świetnie sobie radzą, ale wg mnie nie jest to sytuacja ustabilizowana. Brak odpowiednich regulacji może zaowocować dziwnym i nieżyciowym pomysłem szybko wprowadzonym w życie, a efekty tego mogą być tragiczne.

Maciek Dzierżek - 24 lata, student filozofii na UWM, absolwent Adamka.pl, współtwórca Serwisu Poltergeist (polter.pl) - największego polskiego serwisu o fantastyce, były właściciel sklepu Silver Tobacco, autor dziesiątek recenzji i artykułów związanych z fantastyką i kulturą publikowanych w Esensji, Nowej Gildii, Poltergeiście i w magazynach fanowskich, od roku 2007 ekspert Nagrody "Gra Roku" - najbardziej prestiżowej nagrody przyznawanej grze planszowej, organizator i współorganizator konwentów. Maciek szuka pracy (jako dziennikarz/redaktor/recenzent lub w e-biznesie). Zainteresowani proszeni są o kontakt mailowy w celu przekazania CV.


piątek, 19 stycznia 2007, kck
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Magazyn w sklepie internetowym z Jedlinski.pl devblog
Już jakiś czas temu na blogu Wojtka Kyciaka ukazał się ciekawy artykuł na temat upadku sklepu SilverTobbaco.pl. Bardzo polecam lekturę, pokazuje ona tylko niektóre z wielu przeciwności na jakie natknąć się można tworząc i prowadząc sklep ... »
Wysłany 2007/11/05 11:30:50
Komentarze
kck
2007/01/19 13:04:31
Główne problemy na jakie natknął się Maciej:

- długi ogon - Maciej zakładał, że będzie miał grupę produktów hitowych, "hitami" okazały się jednak wszystkie produkty, które stworzyły klasyczny długi ogon,

- rozdrobnienie dostaw - towar musiał być sprowadzany z wielu źródeł, a to jak wiadomo zawsze jest problemem, a także kosztem (koszty wysyłki).

Co o tym myślicie? Jakbyście to rozegrali i uchronili się przed upadkiem? Zachęcam do dyskusji. Może wyjdzie nam ciekawa burza mózgów? :-)

Wojtek
-
2007/01/19 13:44:57
Wolę jednak moją wersję - na stronie sklepu nie pojawia się produkt którego nie mam fizycznie w magazynie, wada tego rozwiązania jest taka że trzeba utopić gotówkę, ale jest i poważna zaleta - wysyłka jest możliwa natychmiast, klient więc czeka 2-3 dni (optymistycznie zakładam że poczta da rade :) :)
-
2007/01/19 13:53:14
wydaje mi się, że problemem było niepilnowanie cash flow i brak kapitału a nie "długi ogon" sam w sobie...

wielu początkujących właścicieli sklepów internetowych nie wie nawet co to jest te cash flow,
następuje typowe przegrzanie - mamy zamówienia ale nie mamy jak ich zrealizować bo brak gotówki - jest zamrożona w magazynie albo jeszcze nie spłynęła...

druga rzecz to wysyłka w 24h - myślę sobie, że przy towarze ekskluzywnym klient chyba zaakceptowałby termin nawet kilkudniowy (vide: czerwonamaszyna.pl)
-
Gość: Jaro, 62.97.100.22*
2007/01/19 13:56:36
Niekoniecznie trzeba mieć towar u siebie, nie można jednak wprowadzać towaru, którego sprowadzenie wiąże się z dużymi limitami.
Ten problem ma uważam 90% sklepów startujących bez kapitału. Sam tak startowałem i bywały momenty w których chciałem zamknąć interes. Trzeba to przeczekać.

-
2007/01/19 14:09:25
Towar - gdybym mial mniej towaru lub dluzsza wysylke konkurencja doslownie by mnie zjadla.

Poza tym palacze nie naleza do ludzi cierpliwych. Czerwonamaszyna sprzedaje w sumie sztuke uzytkowa - paczki z tytoniem to dla wielu towar pierwszej potrzeby. Oczywiscie na fajki klienci byli w stanie czekac dosc dlugo (import z Niemiec), ale wiekszosc zamowien w innych sklepach byla wysylana natychmiast.

Cash flow pilnowalem (jak mi sie zdaje), natomiast brak kapitalu to faktycznie byl problem. Niestety na wieksze inwestycje nie moglem sobie pozwolic.

Jeszcze do towaru - mialem setki produktow, gdybym mial w sklepie tylko to co w magazynie sklep bylby niemal pusty. Magazyn wart byl calkiem sporo jak na mnie (ale szokujaco malo jak na hurtownika) - do 20 tys. zl.

-
2007/01/19 14:10:03
Zapomnialem sie podpisac. :)

Maciek Dzierżek
-
Gość: , doo16.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/01/19 14:10:56
było pięknie a sprawa się rypła. Odpowiedź bez filozofowania jest na koncu tekstu:

..nie mogłem sobie pozwolić na dalsze pracowanie przy sklepie - potrzebowałem gotówki na wydawanie, a nie inwestowanie.

Młody człowiek poczuł kasę i rozpoczął konsumpcję zamiast akumulacji nie mówiąc już o inwestycji.
-
2007/01/19 14:25:50
Nie poczulem kasy. Zyje na wzglednie stalym poziomie od poczatkow studiow - utrzymuje sie (na ten cel) z innego zrodla. Nie moglem zarobionych tak pieniedzy wkladac w sklep, bo nie mialbym za co zyc. A utrzymanie stancji i siebie po prostu kosztuje, nawet pare stowek to nie bagatelna kwota. Tak wiec gdy zobaczylem ze mam jeszcze pieniadze na takie zamkniecie sklepu, zeby mnie doszczetnie nie zrujnowal, zrobilem to. A utrzymuje sie z tego, z czego sie utrzymywalem przed jego otwarciem.

Maciek Dzierżek
-
Gość: agnus, agnus.eu.org
2007/01/19 14:50:16
OK, ale skoro miałeś utrzymanie zapewnione z innego źródła, to co się działo z zyskiem ze sklepu? Który, zgodnie z tekstem, dochodził czasami do kilku tysięcy miesięcznie?
-
2007/01/19 14:55:08
Kilka tysiecy miesiecznie to pozniej, zwykle dochod nie przekraczal 2k. A tak to kasa szla na towar, zus, kasa fiskalna, kredyt, internet. Niemal caly dochod wracal do sklepu, sobie zatrzymalem w sumie kilkaset zlotych.

Maciek Dzierżek
-
Gość: Alex, ekr74.internetdsl.tpnet.pl
2007/01/19 14:58:25
Gwoździem do trumny był brak backupów, który spowodował utratę bazy danych sklepu.

W tej zaś sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby znalezienie dużego sklepu detalicznego z tym asortymentem lub hurtowni, która byłaby w stanie wysyłać zamówienia do klientów indywidualnych i podzielenie się prowizją (nawet, jeśli byłaby niższa).

Inny wariant to dogadanie się z jednym ze sklepów szwajcarskich i zostanie ich afiliatem.
-
2007/01/19 15:00:25
Zgadzam sie w zupelnosci z pierwszymi dwoma akapitami.

Natomiast co do wspolpracy z zagranica - import tytoniu to koszmarne pieniadze i formalnosci. A "wspolpraca" na tym rynku bez pelnych formalnosci to prosta droga za kratki.
-
Gość: Jaro, 62.97.100.22*
2007/01/19 15:08:04
= 10 000 zł miesiecznie.

Bardzo dobry artykul, swietnie uswiadamiajacy mlodym gniewnym, ze to nie takie cudowne jak sie wydaje.

Wracajac do dlugiego ogona: Aby wykorzystac jego sile podstawowa wartoscia jest informacja gdzie produkt jest a nie jego zakup. Ta informacja wbrew pozorom jest niebywale trudna do zdobycia chociaz pozornie wydaje sie to banalem.
-
2007/01/19 15:46:51
Czytając od razu przyszło mi do głowy, że tutaj głównym problemem był odpowiedni przepływ pieniędzy.

To właściwie spowodowało ślepą uliczkę. Trzeba być rozsądnym i nie brać sie za niektóre branże z ograniczoną liczbą pieniędzy, albo zawęzić asortyment.
-
Gość: Rafal, chello084010010183.chello.pl
2007/01/19 15:50:32
Kolejny przyklad podejscia do sklepu -
kazdy mysli, ze zalatwi sobie "super" skrypt do sklepu, ladna grafike, kupi troche towaru, poczyta "CNEB" i juz jest e-comersiarzem.

Sklep, czy z "e" bez "e" w przedrostku opiera się na dobrej logistyce, na cashflow - co zuważyl kubusz. Bez dobrego zaplanowania dzialan offline, mozna zapomniec o online. Logistyk, Gospodarka magazynowa, cashflow - to podstawa commerce - a nie super skrypt, porady CNEB.

A tekst o studiach, to mnie na maksa rozbawil - ze niby od Wojska ucieczka. To mozna sobie na zaocznych zalatwic.

-
2007/01/19 16:04:35
Heh, Rafale, zaoczne tez kosztuja. :) Poza tym o zamknieciu sklepu przesadzily takze powody osobiste.

Nigdy nie myslalem, ze jestem nie wiadomo jakim "ekomersiarzem" czy inne takie. Ewentualnego sukcesu nie opieralem sie takze na cnebie, skryptach czy tego typu drugorzednych sprawach, o ktorych piszesz. Masz racje, ze najwazniejsze jest logistyczne zaplecze i tutaj zdawalo mi sie, ze bylem dobrze przygotowany. Zaskoczyla mnie specyfika branzy, m.in. to, ze wszedl na rynek potezny importer z Niemiec - kilka tysiecy produktow, z ktorych sporo trzeba bylo miec (bo i konkurencja miala) dosc nieoczekiwanie zmienilo moje plany towarowe.

Piszac o przyczynach porazki staralem sie wyraznie napisac, ze zawiodl brak gotowki oraz problemy magazynowe. Doskonale to chyba widac, a podkreslanie z przekasem moich uchybien jest w dyskusji raczej zbedne, chyba, ze chcesz podniesc samoocene, oczywiscie jako "nie e-comersiarzem" czyli prawdziwego biznesmena. ;)

Wbrew pozorom (i efektom) zdawalo mi sie (slowo klucz :P), ze wszystko powinno sie udac. Przeliczylem sie, ja z tego nauke wyciagnalem, a artykul moze pomoc jeszcze komus. Dziekuje za lekture. :)

Pozdrawiam,
Maciek Dzierżek
-
Gość: paydead, bue114.internetdsl.tpnet.pl
2007/01/19 23:28:55
> Piszac o przyczynach porazki staralem sie wyraznie napisac,
> ze zawiodl brak gotowki oraz problemy magazynowe.
> Doskonale to chyba widac, a podkreslanie z przekasem moich
> uchybien jest w dyskusji raczej zbedne

znaczy nie przyjmujesz do swiadomosci, ze mogles dac ciala w zakresie logistyki, tylko logistyka dala ciala wobec ciebie? :)
-
Gość: janek, cdh225.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/01/19 23:37:02
Biorąc pod uwagę, że Pan Maciek nie zainwestował w oprogramowanie sklepu i implementację grafiki (dostał wszystko za free od znajomych) to już na samym starcie był do przodu o jakieś 10 000zł. Nie da się zbudować dobrze działającego sklepu bez odpowiedniego zaplecza technicznego, dlatego brak backupu bazy danych jest niedopuszczalny o czym boleśnie przekonał się sam właściciel. Jak zwykle najtrudniejszą kwestią okazuje się zatowarowanie i kłopoty związane z obsługą zamówień. Z doświadczenia wiem, że nawet firmy, które prowadzą sklepy w realu i dodatkowo zajmują się sprzedażą online mają kłopoty z logistyką i sprawną obsługą zamówień, mimo tego iż towar mają pod ręką. Wydaje mi się, że Pan Maciek, kupując sklep fajka.net - nie będąc znawcą tytoniu ani jego pasjonatem, działał bardziej pod wpływem impulsu a nie kierował się kalkulacją i znajomością branży. Osobiście uważam, że dużym błędem jest próba sprzedaży towarów, które wygodniej kupić w zwykłym sklepie. Tytoń dobrze jest powąchać, posmakować, a Internet nie daje nam takiej możliwości :-) Aby skutecznie prowadzić e-handel nie wystarczy nowa wersje eCommerce zainstalowana przez kolegę na jakimś serwerze kupionym na allegro za 19,90 i garść porad Pana Majewskiego :-). Prawda jest brutalna i bez odpowiedniego budżetu na start oraz odpowiednio dużych środków na reklamę, dobrze napisanego planu marketingowego, oraz odpowiedniej platformy handlowej nie ma co liczyć na sukces (oczywiście pojęcie sukcesu jest subiektywne)... chyba, że znajdziemy jakąś naprawdę niszową branżę wtedy koszty promocji sklepu będą mniejsze z braku licznej konkurencji.
-
2007/01/19 23:52:30
Re: paydead

Alez oczywiscie, ze nie. :) Przeciez doskonale wiem, z jakiego powodu musialem zamknac sklep. Nie zamierzam nikogo oszukiwac (a przede wszystkim siebie). Wyraznie przeciez pisze, ze mialem bledne zalozenia, a do tego nie zareagowalem w odpowiednim czasie. Proste.


Re: janek

Kierowalem sie kalkulacja, zrobilem calkiem niezle rozeznanie w branzy. Palenie fajki fascynowalo mnie kulturowo, nie praktycznie.

Masz racje, ze na poczatku bylem sporo do przodu, nie masz racji piszac o serwerze za 19,90 i tak dalej. Z przenoszeniem i brakiem backupu to dluga historia, malo istotna dla samego sklepu - gdy stracilem baze juz nie funkcjonowal.

No i sklep to nie byl oczywiscie ecommerce. :)

Mysle, ze Szanowni Komentatorzy mogliby darowac sobie krytyke logistyki, bo sam robie to doskonale (tak, sam sobie). Nie podchodze do wlasnej osoby bezkrytycznie i wiem jakie bledy popelnilem. Czesc z nich jest przedstawiona w artykule powyzej, czesc bede jeszcze dlugo, dlugo pamietal, ale nie potrzebuje od Szanownych Interlokutorow rozgrzeszenia. :)

Generalnie zgadzam sie z calym komentarzem Pana janka, poza szczegolami - jak zakaz reklamy sklepow zwiazanych z tytoniem i tego typu sprawy.

Natomiast polemizowalbym z powachaniem czy "posmakowaniem" tytoniu. Fajczarze wielu zakupow dokonuja pod wplywem rekomendacji. U mnie taka role spelanialo "zaprzyjaznione" forum oraz cenne komentarze klientow. Nie kasowalem zadnych, nawet najbardziej negatywnych. Co ciekawe fajczarze bardzo chetnie wpisywali swoje doznania smakowe i dosc latwo bylo dobrac tyton na podstawie wspolnych gustow z komentujacymi.

Wszystko jest latwiej kupic w sklepie, bo mozna powachac, sprawdzic jakosc, przymierzyc. Nie w tym rzecz. Wydaje mi sie, ze przy takim mysleniu mozna sprzedawac w sieci tylko hosting, bannery i konta mejlowe. :)

Jeszcze wracajac do krytyki moich poczynan. Macie w wiekszosci racje - popelnilem bledy, ale sklep nie byl "radosna tworczoscia" co niektory staraja sie sugerowac. Byl dosc starannie zaplanowany, niestety, jak juz wspomnialem, nie zareagowalem odpowiednio na zmieniajaca sie sytuacje, nie szukalem tez wspolnika, ktory pokrylby koszty inwestycji towarowych.

Z tym, ze ja to wszystko wiem, a pisane z przekasem uwagi nie sluza wlasciwie nikomu. :)

Pozdrawiam serdecznie,
Maciek Dzierżek
-
Gość: Marko, brodno.spray.net.pl
2007/01/19 23:59:54
zatem co tutaj było tym długim ogonem?
mam wrażenie, że nie o efekt długiego ogona chodzi.
-
Gość: janek, cdh225.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/01/20 00:31:44
re: starlift

"nie masz racji piszac o serwerze za 19,90 i tak dalej" - wydaje mi się, że mam racje. Nie oszukujmy się, że można zrobić biznes minimalnymi nakładami szukając natchnienia na forach internetowych oraz przeglądając powielające się rady z którymi tak naprawdę nie wiadomo co zrobić. Z całej historii morał jest taki aby nie łudzić się wizją ekstra biznesu na którym zarobimy krocie bez poniesienia żadnej inwestycji. Rzeczywistość szybko weryfikuje takie wizje i za zwyczaj efekty są przykre.

Pozdrawiam i życzę sukcesów!
-
2007/01/20 00:39:36
Re: janek

Masz racje, wydaje Ci sie. :) Naklady nie byly minimalne, to ze skorzystalem z pomocy znajomych pozwolilo pieniadze wlozyc w inne potrzeby.

Nie ludzilem sie tez wizja ekstra biznesu, widzialem w tym nadzieje na dodatkowe pieniadze, ewentualnie podstawe do budowania czegos dalej, a nie zrodlo tysiecy zlotych na wydatki miesiecznie. Jestem realista, nie marzycielem (w sprawach finansowych).

I nie masz racji piszac o braku inwestycji, byla calkiem spora, a przykrym efektem bedzie jej splacanie jeszcze przez dlugi czas. :)

Dziekuje za zyczenia i rowniez pozdrawiam,
Maciek Dzierżek
-
Gość: paydead, bue114.internetdsl.tpnet.pl
2007/01/20 01:32:22
> Nie oszukujmy się, że można zrobić biznes minimalnymi nakładami szukając natchnienia na
> forach internetowych oraz przeglądając powielające się rady z którymi tak naprawdę
> nie wiadomo co zrobić

"For every market niche I know, if I made product strategy decisions based on what I see in communities on the Web, I would be extrapolating from far too little data. And my decisions would be wrong."

eric sink tez tak mysli :)
-
kck
2007/01/20 16:14:50
Marko: "Głównym moim problemem było zatowarowanie. Otwierając sklep nastawiałem się na zarabianie na hitach. Liczyłem na to, że będzie kilkanaście/kilkadziesiąt towarów bestsellerowych, które będę miał non-stop na magazynie w dużych ilościach oraz reszta towarów, które będą się sprzedawały okazjonalnie, a mi wystarczy kilka sztuk.

[...]

W rzeczywistości klienci byli totalnie nieprzewidywalni. Hitów było zaledwie kilka i to przynoszących niewielki dochód."

Gdyby właściciel Silvertobacco przewidział to prawdopodobnie inaczej zorganizowałby swój biznes (tak myślę).

Długi ogon to pojęcie, o którym w 2005 w Polsce się nie mówiło.
-
2007/01/20 19:55:37
Bardzo ciekawy tekst, bardzo dobre "case study" do zapoznania się przy planowaniu uruchomienia sklepu online.
-
Gość: Marko, brodno.spray.net.pl
2007/01/21 00:01:16
Wojtku mówiło się o ogonie już hoho :)
A tekst czytalem i akapit znam :D
Po prostu nie bardzo jestem przekonany, ze to wina długaśnego ogona. Skoro wczesniej pisał wlasciciel, ze konkurencja ma ma znacznie więcej towaru. To myśle, ze analogicznie tak rozumiany jeszcze dluzszy ogon wykonczylby i konkurencje a tak nie jest :) Naszemu studium przypadku zwyczajnie w świecie zabrakło pieniądza relanego. Branża po prostu wymaga kapitału jak każda inna. Pewnie można by zrobic taki sklep inaczej i nie stracić. Myśle, ze jeszcze jeden element przesadzil o padzie.
Gdy coś robisz trzeba podjąć decyzję na co się nastawiam. A jeśli właściciel cały czas miał coś innego na boku i z tego żył to raczej małe szanse, że się coś ugra na poważnie.
-
Gość: , nat-dom-1.aster.pl
2007/01/21 00:50:10
1. Przepraszam za poprzedniego post'a ale nie lubie czegos pisac a potem to wszystko stracic bo cos nie zadziała (jak Twoje bazy danych)

2. Case ciekawy aczkolwiek brakuje jakiejkolwiek inofrmacji o rynku lub analizy rynku, profilu i preferencji klientów. Teoretycznie każdy z nas jest sobie w stanie wyobrazić przeciętnego nabywcę, ale nasze wyobrażenia bardzo często mijają się z rzeczywistością. Warto o tym pamiętać przed jakimikolwiek ruchami biznesowymi. Palacze cygar i fajek oprócz większych niż przeciętna zarobków (in plus) to zazwyczaj ludzie starsi, niestety dużo żadziej korzystający z dobrobytu internetu (in minus), nie ufający transportowi wysyłkowemu (co będzie jak super cygaro będzie w za dużej wilgotności przez dwa dni??), oraz płatnościom na odległość. Dodatkowo to grono ludzi mających już swoich sprawdzonych dostawców, do których zmiany bardzo trudno nakłonić. (niewielka różnica w cenie nie wystarczy- stać ich na to). Pomijam tu tabakę, której sprzedaż jest na granicy opłacalności.

3. Powiększający się asortyment, z całą pewnością nie jest zbyt dobrą rzeczą jak się nie ma nakładów finansowych. Tutaj cash-flow przy inwestycjach zawsze bedzie ujemny lub na granicy, więc na poczatku zawsze będzie walka o życie.


4. Bardzo dobry ruch z całą społecznością palaczy lub inaczej pykaczy i myślę, że w momencie pojawienia się problemów przy sklepie należało iść tym tropem.

5. Konkurencja - nikogo nie powinno dziwić, ani Ciebie jako inwestra zaskoczyć jej pojawnienie się. Rynek atrakcyjny, który z całą pewnością będzie wzrastał a cechujący się kilkudziesięciowoporcenotwymi marżami jest świetnym miejscem na inwestycję dla osób zarówno z branży jak i spoza niej i pewnie jeszcze kilka sklepów w ciągu kilku lat padnie.

6. Co mogłeś zrobić?
Sklep - nadal oferować pełwen asortyment ale zrezygnować z magazynowania tylko bądź pośrednikiem. Niech klienci zamawiają towar u Ciebie a ty przesyłasz zamównienie do hurtowników, któzy wysyłają bezpośrednio towar klientowi. Zyskujesz czas i ograniczasz ryzyko, że czegoś nie masz. Przy odpowieniej umowie musisz się zabezpieczyć, żeby ten hurtownik Cię nie wyrolował, ale jest to do zrobienia. Z całą pewnością stracisz ponad połowę marży, ale z drugiej strony koszty zredukujesz do minimum, tylko podstawowe opłaty zero kasy zamrożonej. Po kolejnym roku działalności sklepu jak znajomośc i renowma byłaby na tyle mocna w środowisku, że mógłbyś go latwo sprzedac już za prawdziwe pieniądze (nadal pełno firm będzie wchodzić w ten biznes)
Licząc na przyszłe zyski rozwijać społeczność pykaczy i palaczy, Vortal, który zarabia na siebie poprzez reklamy, wysyła klientów również Tobie i, który również można sprzedać po roku. (ze sklaepem lub oddzielnie)

7. Przeżyłeś super przygodę z biznesem a zebranego doświadczenia i poszerzonych horyzontów nikt Ci nie zabierze i to jest Twój nawiększy zysk w całej historii

powodzenia
-
2007/01/21 01:00:50
Re:

2. Problem wysylki cygar rozwiazalem dobrym pakowaniem.

Wiecej o klientach? Zamozni, zwykle kulturalni, na poziomie, mili. :) W zdecydowanej wiekszosci placacy z gory (pomijajac tabake), dosc czesto, jak mi sie wydaje, karta (1/4 chyba). Ogolnie, bo ogolnie, ale jest pozno. ;)

6. To wymyslilem sam. Problem byl jeden i nie do przeskoczenia - zamawialem u producentow i dystrybutorow. W tej branzy nie ma hurtowni, ktora mialaby chocby 50% tego co ja mialem w sklepie (znaczy jest jedna o ktorej wiem, ale tez ma sklep). A wielu dostawcow (mialem ich okolo 10) wyklucza taka forme sprzedazy.

Sa co prawda sklepy, ale wyslalem kolo 15 listow do sklepow, ktore moglby byc zainteresowane. Nie otrzymalem zadnej odpowiedzi.

7. Traktuje to tak samo. Posplacam jeszcze dlugi przez pare lat, ale co juz wiem, to moje. :)

Dziekuje za odpowiedz na tekst i rady oraz opcje na wyjscia z sytuacji. Lepiej sie dowiedziec pozno, niz wcale. :)

Pozdrawiam serdecznie,
Maciek Dzierżek
-
Gość: , nat-dom-1.aster.pl
2007/01/21 08:50:09
2. A czy klineci o tym wiedzieli?

6. Chyba zabrakło Ci trochę determinacji i to nie tyklow tym punkcie ale w całości. Przedsiębiorca musi w 100% wierzyć w siebie i w to co robi i tylko takie podejście prowadzić do sukcesu. Mówiesz, że klep imał być "przy okazji", jako dodatkowa rzecz a w takiej formie jest bardzo trudno osiągnąć dorbry wynik w czymkolweik biznes, nauku, sport, zycie itd.
-
2007/01/21 11:23:44
Hej,

Tak, klienci wiedzieli o dobrym pakowaniu. Mialem tez mocno uwypuklona gwarancje zwrotu. Choc z perspektywy czasu mysle, ze mozna bylo dodac jeszcze przy kazdym produkcie z kategorii cygara odpowiedni znaczek. :)

Sklep mial byc przy okazji, ale tylko przez jakis czas, potem mial byc moim podstawowym zrodlem utrzymania. Niestety nie moglem calego czasu poswiecic jednej sprawie. :/

W kazdym razie dzisiaj zorganizowalbym sporo rzeczy inaczej. :)

Pozdrawiam,
Maciek Dzierżek
-
Gość: LukaszD, dls40.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/01/21 21:03:02
Po pierwsze:

Maćku - gratuluje odwagi i rzetelności w opisaniu swojej nauki i podzielenia się swoim doświadczeniem z innymi. Jest takie bardzo użyteczne (życiowo i biznesowo) założenie. "Nie ma błędów są tylko informacje zwrotne". Na tym polega proces naszego uczenia się, czy to jest jazda na rowerze, autem, języka obcego, prowadzenia firmy, itd. Jeśli spojrzeć na to od strony informacji zwrotnej - inaczej mówiąc wniosków z "porażki" to jest ich tutaj dużo. Wiele sam doskonale rozpoznałeś. Stąd moje uznanie, bo wykazałaś zdrowe podejście do potknięć.

Bardzo mi się podoba i forma tekstu. GRATULACJE!!!

A odpowiedź:

Tak jak pisze kck i kubusz. Brak finasowego zaplecza na rozwijanie sklepu w oparciu o "długi ogon" co znajdowało potwierdzenie w zachowaniach klientów.

Mam nawet wrażenie, że jest to ten rodzaj błędu, który staje się ważną informacją zwrotną na przyszłość - ten profil handlu internetowego WYMAGA STRATEGII oparcia się na "długim ogonie". A już forma realizacji czy zabezpieczenia jest techniczną sprawą.

Maćku! Rada na przyszłość - jeśli miałeś działający i rentowny (stały m-c dochód) sklep, należało szukać tzw. inwestora finansowego - inaczej wspólnika.


Pozdrawiam gorąco :)

ŁukaszD.
Pozdrawiam serdecznie


-
Gość: Login, bea245.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/01/22 01:06:05
Mały off-topic:

Ehh.. takim filozofom :) to jest fajnie, studiują sobie i prowadzą sklepy o fajkach,
a inni uciskani studenci (jak ja) nie mają czasu na czytanie tego bloga choćby :(

Bardzo dużo biznesmenów to właśnie absolwenci tego kierunku, jakaś filozofia w tym jest :)
-
Gość: , gateway-wroclaw.eltron.pl
2007/01/22 10:05:14
W tym tekście brakuje mi paru informacji.
1) O tym, że tak naprawdę sklep rozkręcił, klientów pozyskał i markę wypromował poprzedni właściciel sklepu. Bardzo wielu klientów Silvertobacco korzystało ze sklepu siłą rozpędu licząc na przynajmniej taki sam poziom obsługi jaki prezentował poprzedni właściciel.
2) O tym jak w końcowym okresie działalności sklepu byli traktowani klienci. O nieterminowym realizowaniu zamówień. O nierealizowaniu zamówień pomimo otrzymania za nie zapłaty i tym podobnych "wpadkach". W sumie utrata bazy danych była niewielką stratą, bo klienci i tak odeszli.
3) Co do pakowania cygar. Czy zawinięcie w folię aluminiową cygara po 80zł za sztukę, to naprawdę dobre opakowanie? A miałem wątpliwą przyjemność takie cygaro ze sklepu Silvertobacco otrzymać.
Powyrzsze zarzuty nie są wyssane z palca, tylko sformułowane na podstawie doświadczeń własnych i kolegów fajczarzy skupionych w (cytując autora) "zaprzyjaźnionym" forum. fajka.webd.pl/forum/index.php
MJP
-
2007/01/22 15:47:09
Re: Login

W okresie prowadzenia sklepu nie studiowalem dziennie, robilem tylko Adamke, zaocznie. :)

Re: MJP

1. Jest o tym na samym poczatku. Jestes tez nieco niesprawiedliwy - kliento bylo ponad 700, niewielu z nich kupowalo potem u mnie. Przez 5 miesiecy pozyskalem dwa razy wiecej klientow, niz poprzedni wlasciciel przez caly okres prowadzenia sklepu. Z ta promocja marki - owszem, ale za to placilem kupujac sklep. No i marka byla znana tylko w srodowisku. Ja wyszedlem znacznie poza nie. Co oczywiscie nie umniejsza dzialan poprzedniego wlasciciela. Po ktorym zreszta tez zwracalem pieniadze za niezrealizowane zamowienia i odzyskiwalem je dluzszy czas.

Rozkrecenie sklepu jako takiego nic mi nie dalo - zaczynalem od zera po paru miesiacach przerwy. Gdybym odkupil to z towarem i zaczal od razu bylaby to jakas kontynuacja. Ale jak pewnie pamietasz zanim sklep zostal otworzony na nowo minelo troche czasu, a wszystko uleglo zmianom.

2. Masz racje, klienci byli traktowani zle. Wtedy juz wiedzialem ze zamkne sklep - otrzymywalem pieniadze za towar, ktorego nie mialem. Pozniej musialem je zwracac i przepraszac osoby. To oczywiscie moja wina i do tego sie wielokrotnie przyznawalem i przepraszalem, co i teraz czynie. Przepraszam wszystkich, ktorych w koncowym okresie zawiodlem. Naprawde nie bylo to moim zamiarem. Gdyby sklep funkcjonowal dobrze wszystkie zamowienia bylyby realizowane. Niestety nie wyszlo - przyczyny wyzej.

3. Coz, zawsze mozna bylo cygaro zareklamowac. Myslac o pakowaniu nie mialem na mysli tylko folii i nie byly pakowane tylko w folie aluminiowa, ale tez w folie babelkowa, czesto kazda sztuka osobno, oraz byly wysylane w sztywnych kartonach. Bardzo rzadko byly reklamowane (policzylbym na palcach jednej reki, reklamacje uznawalem nawet bez zwrotu towaru) i uznalwalem, ze to dobry sposob. Bys moze nie byl wystarczajaco dobry, a ja mialem zle przeswiadczenie do dzis.

Dziekuje za uzupelnienie tekstu i pozdrawiam,
Maciek Dzierżek
-
Gość: pawej, 217.97.134.13*
2007/01/25 09:50:24
ot i cała intelimedia: "Kilkadziesiąt baz, domen, serwisów przeniosło się w ciągu jednej nocy bez żadnych problemów. Silver Tobacco niestety zostało na starym serwerze, który Amerykanie wyłączyli zanim się zorientowaliśmy, że coś jest nie tak"

no to rzeczywiście miałeś pecha, że akurat Twój sklep szlag trafił, czyli w 99% to ten incydent sprawił, że zakńczyłeś karierę w e-commerce?
-
2007/01/25 10:20:02
To nie wina InteliMedia. To glownie moja wina, bo to byla moja baza, wiec ja powinienem sprawdzic od razu czy sie przeniosla (o calej operacji oczywiscie wiedzialem).

Kariery w e-commerce nie skonczylem, mlody jestem wiec moze cos sie jeszcze kiedys uda zrobic. :)
-
Gość: krala, ban10.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/01/26 17:42:37
A ja skromnie dodam : że podziwiam Pana , sam chcę otworzyć sklep internetowy , teraz w lutym , już mam domenę i Pana sukces wzmocnił mnie w tym postanowieniu .Po prosu kto nie ryzykuje ten nic nie osiągnie . A Pana sklep to przykład jak należy budować biznes .Mam nadzieję że stworzy Pan sklep z papierosami bym nie musiał codziennie biegać do sklepu lub kiosku ( gdyby Pan potrzebował pracownika do roznoszenia towaru to polecam się -:) . POZDRAWIAM i mam nadzieję że znowu o Panu usłyszę w internecie . LES
-
Gość: jarko, 158.75.221.23*
2007/01/27 22:59:57
Wybaczcie ze bedzie krotko, ale nie mam czasu na dlugie klikanie, wole pogadac face-to-face lub by phone, wiecej mozna wypowiedziec niz naklepac na klawiaturze.

Prowadze firme od 10 lat, zaczalem na 1 roku studiow, od 4 lat prowadzimy sklep internetowy, niedawno otworzylismy kolejny.

powody porazki
- brak wiedzy np. o zapasach
- brak identyfikacji co jest wazne w e-biznesie i co moze byc zagrozeniem. mam tu na mysli cos jak z tym serwerem... jak mozna budowac marke/sklep na jakims tam serwerze amrykanskim na ktory nie ma sie wogole wplywu? bylo zaczac od home.pl. To tak samo jakby rozkrecac sklep w domenie fajnysklep.sklepy.pl gdzie sklepy.pl jest wlascicielem innej osoby... ktora w kazdej chwili moze powiedziec - dziekuje, ale juz twojej subdomeny nie utrzymuje... i wszystko w bloto

- a ponad wszystko, brak troche zdecydowania w sprzedazy sklepu lub znalezieniu inwestora.

Gdybysmy sie znali, wystarczylby kontakt, a wykupilbym cale przedsiewziecie zatrudniajac Macka jako szefa tej dzialki dzialalnosci mojej firmy i ustalajac atrakcyjne wynagrodzenie prowizyjne. moglby(ś) robic to co robisz, tylko z naszym zapleczem technicznym, logistycznym i finansowym.
Bylo poszukac finansowania, (np kogos do wspolpracy, kto ma kase, nie mowie od razu spolki... bo spolki nie sa dobre...)

Jarek
-
Gość: ComCo, ebv42.internetdsl.tpnet.pl
2007/01/31 20:57:29
Czy blog po tym wpisie umarł śmiercią naturalną?
-
Gość: , acrc233.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/02/03 13:12:24
Czy ktoś wie kiedy startuje serwis www.eBiznes.pl ?
-
Gość: , 4.76.classcom.pl
2008/01/08 14:28:30
czerwonamaszyna dobrze sobie radzi, gdyż nie przejmuje się wypłacaniem wynagrodzenia pracownikom - pracowałem tam, więc wiem co piszę. może gdybyś przyjął taki system, miałbyś lepiej...
-
Gość: dany, 82-41-70-153.cable.ubr09.edin.blueyonder.co.uk
2008/07/24 12:28:48
witam, z checia przeczytalem ten fajny artykulik - naprawde arcyciekawy. Bylem poprzednim wlascicielem tego servisu i wspolnie z kolega zbudowalismy potezna baze lojalnych klientow i niesamowicie dobra opinie wsrod samych fajczarzy i milosnikow cygar.
Pieknie to pMaciej przedstawil - tzn problemy nekajace ta dziedzine businessu- bo mimo nadmiaru wrecz klientow,niezmoliwosci zaspokojenia apatytu rynku - businness padl.. Min ja zrezygnowalem z tego interesu przez problemy zwiazane z zatowarowaniem,choc prawdopodobniej o wiele lepiej znalem gusta klientow - po prostu po wejsciu w 2004 roku polski do UE dramatycznie zmienily sie zasady obrotu tytoniami fajkowymi, w jednej chwili po prostu polska przestala miec jakichkolwiek dystrybutorow tytoniu - w takiej sytuacji ciezko jest widziec jakakolwiek przyszlosc swojego businessu.
Zal, wielki zal ze tyle pracy poszlo na marne, radosc jednak wielka ze do dzis silvertobbaco i fajka.net sa pozytywnie wspominane przez klientow - dla mnie priorytetem byla satysfakcja klienta i to odroznialo nas od innych sklepow wraz z naczelna zasada "zawsze i bezwzglednie uwzgledniamy wszelkie reklamacje" , pozdrawiam wszystkie e-businessy z o wiele bardziej przyjaznego srodowiska dla nich - Szkocji.
Daniel
-
Gość: Blade, 76-215-45-200.lightspeed.mckntx.sbcglobal.net
2009/04/23 19:04:43
Nie wiem czy ktoś jeszcze śledzi ten wątek. Artykuł bardzo ciekawy i autor bardzo inteligentny. Pomijając aspekt akcyzy i problemy prawne zauważam jeden poważny problem. BRAK PALIWA !!!!! Samochód szybko jedzie i kierowca ma kibiców, ale paliwo się kończy a stacji benzynowej nie ma. Sukces tego typu musi mieć sporo seeds funds i long term raising !

Gratuluje jednak chłopakowi, który pisał artykuł. Bardzo podziwiam odwagę. Serdecznie pozdrawiam i gratuluję.

bladedon@op.pl