Blog > Komentarze do wpisu
Landing pages w e-sklepach
Landing pages to określenie na podstrony, gdzie "ląduje" użytkownik po przejściu do serwisu np. z reklamy bannerowej czy mailingu. Cała zabawa polega na tym, aby dać internaucie dokładnie to czego się spodziewa klikając na banner, link w mailingu etc. Landing pages często sprowadza się do tworzenia nowej podstrony dedykowanej specjalnie dla danej kampanii z wyraźnym nawoływaniem do jakiejś akcji (zapisanie się na newsletter, wzięcie udziału w konkursie). Dużo o całej idei można przeczytać np. na blogu Opcom, czy u Tomka Karwatki. Sam chciałbym skupić się na tym, jak wiedzę o tym zagadnieniu wykorzystać w e-sklepach.

W przypadku sklepów internetowych niekoniecznie trzeba kombinować z tworzeniem nowych podstron. Oczywiście, to ma sens w przypadku, kiedy mamy coś konkretnego do powiedzenia - organizujemy jakiś konkurs, czy inne wydarzenie. Moim zdaniem jednak w większości przypadków osiągniemy dobre efekty poprzez przekierowanie użytkowników w odpowiednie miejsca w sklepie (na zachodzie też nazywa się takie strony jako "landing page"). Najpierw jednak zastanówmy się dla jakich form reklamowych powinniśmy korzystać z tego typu rozwiązań.

Gdzie wykorzystać landing page?

Wymienić można kilka podstawowych:

1. Kampanie SEM - tutaj możliwości są bardzo duże, tworząc np. reklamy Adwords możemy przekierować ruch w dowolne miejsce reklamowanej strony.
2. Mailingi, newslettery - tutaj możliwości są takie same - możemy podesłać użytkownikowi odnośnik do miejsca, które najlepiej odda treść mailingu. Przykładowo konstruując maila do klientów z informacją o promocji na produkt X możemy przenieść go bezpośrednio na stronę tego produktu.
3. Bannery - rzadziej używana forma przez sklepy internetowe, nie mniej jednak i tu możemy postąpić zupełnie tak samo. To najprawdopodobniej z myślą o bannerach powstał pomysł na tworzenie landing pages.

Jak wykorzystać?

W tekście skupię się na kampanii SEM, bo tutaj propozycji wykorzystania jest najwięcej. Niedługo uruchamiam własną kampanię SEM, jej organizacją i nadzorem zajęła się agencja Bluerank. Kampania dotyczy sklepu internetowego. Ustaliliśmy, że użytkowników przekierowywać będziemy w następujące miejsca:

1. Strona główna dla najbardziej ogólnych haseł.
2. Strona produktu na zapytania dotyczące konkretnych i pełnych nazw marek / nazw produktów.
3. Specjalnie przygotowana strona ze spisem marek danego producenta - tutaj będziemy przekierowywać użytkowników, którzy pytają o dane marki, ale do wyszukiwarki nie wpisują pełnych nazw.
4. Na niektóre zapytania można użytkowników przekierować na odpowiednie strony kategorii.

Wiele zależy od branży, ale myślę, że w zdecydowanej większości przypadków można podążyć podobnym tropem. Ameryki oczywiście nie odkryliśmy, ale i tak 50% sklepów w ogóle nie zaprząta sobie tym głowy.

Landing page w praktyce

Świadomość wśród właścicieli sklepów na pewno wzrasta. Wpisując np. konkretną nazwę produktu - "Canon Powershot a560" - do Googla można zauważać, że każdy z reklamujących się w Adwords sklepów lub porówywarek w jakiś sposób stosuje landing page. E-cyfrowe.pl przenosi bezpośrednio na stronę produktu. Podobnie robi Skapiec.pl. Z kolei Pixmania.pl i Ceneo.pl serwują użytkownikom stronę kategorii dla aparatów Canon. Oczywiście oba rozwiązania są lepsze niż zaprezentowanie strony głównej. Które lepsze? To już powinny wykazać wskaźniki konwersji i testy porównawcze.

Z kolei wpisując "Canon Powershot" E-cyfrowe.pl przenosi już na stronę główną. Z pewnością użytkownikowi wygodniej byłoby gdyby znalazł się na stronie z aparatami tej serii zamiast szukać ich na stronie głównej.

Typowy antyprzykład jak nie należy tworzyć landing page można obejrzeć na tym filmiku (polecam także inne materiały z tego bloga).



Jak widać wpadki zdarzają się nawet dużym. Innym powszechnym problemem jest przekierowywanie na stronę główną dla wszystkich haseł związanych ze sklepem, wykorzystując przy tym często dynamiczne nagłówki reklam. Efekt jest taki, że użytkownik spodziewa się informacji o konkretnym produkcie, a na stronie głównej go nie znajdzie (no chyba, że wpadnie na to, aby skorzystać z wyszukiwarki).

Generalnie bardzo łatwo jest wytykać takie uchybienia. Kiedy jednak trzeba zarządzać co najmniej kilku tysiącami produktów sprawa wcale nie jest taka prosta. Sklepy skarżą się na brak oprogramowania, które pozwoliłoby lepiej i skuteczniej zarządzać dużymi kampaniami.

Jutro postaram się dalej kontynuować ten temat pisząc o ciekawej idei, która niedawno narodziła się w Stanach.

Zobacz więcej:

- Landing page - strona docelowa,
- Landing pages,
- Does your web site stink?.

poniedziałek, 03 września 2007, kck

Polecane wpisy

  • Dzień Darmowej Dostawy - wciąż można się zapisać!

    Już 1 grudnia rusza Dzień Darmowej Dostawy, czyli ogólnopolska i niecodzienna akcja w polskim e-commerce promująca zakupy w sieci jako alternatywę do zakupów w

  • To nie jest branża dla nowych ludzi

    Bracia Coen w 2007 roku zrobili świetny film pt.: "To nie jest kraj dla starych ludzi" . Interpretacje filmu są różne (boje kto ma rację trwają na Fil

  • Chcesz sześć win?

    Przerywam "zmowę milczenia", bo znalazłem wreszcie jakiś fajny, nieszablonowy projekt e-commerce'owy. Mam na myśli 6win.pl , czyli wszystko to co lubi

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
mariuszgasiewski
2008/01/14 21:29:26
Bardzo ciekawą kwestią jest statystyczny aspekt badania strony lądowania, który opisywałem w artykule: www.ittechnology.us/testowanie-strony-ladawania-reklamy/ (gdzie wspomniałem również o Twoim artykule). Rozwój narzędzi i metodologii statystycznych sprawiły, że można policzyć dość obiektywnie korzyści lub straty wynikające z zastosowanych zmian na stronie lądowania.