Blog > Komentarze do wpisu
Rozmowy o e-commerce
Jacek Gadzinowski to ciekawa postać w polskiej branży internetowej. Choć nie prowadzi własnego bloga jest częstym gościem u innych blogerów, gdzie aktywnie komentuje lub współuczestniczy przy powstawaniu notek. Nie inaczej było w moim przypadku. Jacek zaproponował rozmowę o polskim e-commerce. Przystałem na propozycję i prezentuję poniżej wywiad.

Kim jest Jacek? Pracował m.in. w Onecie, Polskiej Telefonii Cyfrowej, czy Agito, gdzie miał całkiem spory kontakt z e-commerce. Oprócz tego obserwuje branżę na co dzień i nie skąpi własnych przemyśleń. Aktualnie pracuje w
agencji marketingu zintegrowanego Momentum.

Tradycyjnie zapraszam do dyskusji. :-)

Wojtek Kyciak: Jesteś inwestorem i masz 100 000 zł do zainwestowania. Inwestujesz w e-commerce?

Jacek Gadzinowski: Tak, ale po gruntownej analizie rynku. Ewentualnie postawiłbym na perspektywiczny segment rynkowy lub niszę, w której niekonieczne byłoby użycie porównywarek cen jako elementu promocji. Nie chciałbym walczyć cenami, ale jakością i dostępnością ciekawych produktów. Szukałbym produktów, których użycie związane jest z silnym przeżyciami i emocjami konsumentów. Które w miarę byłyby odporne na wahania rynku i cykle koniunkturalne oraz były elementem obecnej zmiany zachowań konsumentów. Stawiałbym też na wysoką marżowość sprzedaży.

WK: Jesteś pewien, że e-commerce? Sklepy upadają, a najbardziej znane marki wśród polskich sklepów internetowych przynoszą często straty. Może lepiej zająć się czymś innym?

JG: Jak wspomniałem, dokładnie zbadałbym rynek. Moim zdaniem nadal są niezagospodarowane właściwie sektory e-commerce w których można działać. Stara zasada biznesowa mówi, że najlepiej staruje się nowe przedsięwzięcie gdy inni panikują, uciekają i myślą o kryzysie i krachu (co jest absurdem!). Twój sukces zależy od tego jak efektywnie działasz, jak kontrolujesz koszty, przychody, marżowość i dobierasz swój asortyment. Mimo tego, że e-commerce nie jest łatwym biznesem, moim zdaniem można z tego dobrze prosperować. Mam nadzieje, że to zdanie wezmą sobie do serca wszyscy, którzy zastanawiają się nad sensownością tego typu działalności.

WK: Mówisz, że chciałbyś zainwestować w branżę gdzie konkuruje się jakością, a nie cenami, pomija porównywarki. Do tego branża ma być odporna na wahania rynkowe i cechować się wysokimi marżami. Brzmi bardzo idealistycznie. Jaka to branża?

JG: Branża spożywcza - dania gotowe i produkty delikatesowe, które roboczo nazwałem „dobrymi recepturami dań domowych” lub „ze stołu polskiego”.

Są to produkty dla ludzi raczej finansowo zasobnych, z największych miast, młodych (25-35 lat), zapracowanych i szukających oszczędności czasowych w swoim życiu, często powracających/aspirujących do swoich korzeni (młodości) lub chcących czasem mieć „odrobinę luksusu”. Są to idealni klienci, szukający produktów takich jak: suche wędliny, sery gatunkowe, przetwory owocowe i warzywne, przetworzone owoce runa leśnego (m.in. grzyby, borówki, żurawina), zioła, miód pitny, nalewki, syropy, pierogi, bigosy, pasztety, ciasta, dania regionalne etc. W przyszłości ew. alkohole gatunkowe. Generalnie celowałbym w produkty trwałe, wysoko jakościowe i odporne na zepsucie. Nastawiłbym się też na dostarczanie tych produktów na okolicznościowe imprezy firmowe, do dużych biurowców, obsługę ambasad i delegacji zagranicznych etc.

WK: Działałbyś lokalnie czy na rynku ogólnopolskim?

JG: Na początku oparłbym sprzedaż na największych 2-3 aglomeracjach – Warszawa, Śląsk, Wrocław, stawiając na transport własny (leasing), który częściowo wykorzystywałbym dla własnego sklepu, częściowo oferując (zarabiając) usługi transportowe dla podobnych do moich podmiotów czy firm spoza branży. Zrobiłem rozeznanie rynkowe, że istnieje naprawdę ogromny popyt na dobry jakościowo transport drobnych i średnich wagowo przesyłek w obrębie tych miast.

WK: Myślisz, że e-commerce ma szansę zaistnieć lokalnie? Nie wydaje Ci się, że polski rynek jest zbyt mały, żeby taki biznes miał szansę powodzenia już teraz?

JG: Rynek nie jest mały, jeśli spojrzeć przez pryzmat ile ludzi w Polsce ma już dostęp do sieci. Myślę że kryzys gospodarczy, zachęci klientów do zaglądania do sieci – gdzie jest większy wybór, jest taniej i można znaleźć całe spektrum informacji których nie dostanie się w standardowym sklepie. Zmieniają się też stopniowo zachowania konsumentów, coraz mniej korzystają oni z mediów tradycyjnych i intensywniej zanurzają się w sieć.

To znakomita szansa, zwłaszcza dla lokalnych przedsiębiorców, by zwiększyć sprzedaż i okrzepnąć lub zyskać rozpoznawalność i rynek krajowy. Np. warsztaty tuningu, krawcy, styliści, usługodawcy, architekci, projektanci mody, producenci rękodzielnictwa…  naprawdę jest sporo fajnych nisz do zagospodarowania. Nie każdy musi być od razu milionerem, ale może chcieć sobie spokojnie wykroić swój mały, ale przytulny sklep w sieci. Moim zdaniem, segmentyzacja i customizacja produktów, usług to częściowo powrót do idei dawnych bazarów, ryneczków i lokalnych spotkań. E-commerce znakomicie się w to wpasowuje.

WK: Mówisz o rynku spożywczym. A ja z racji tego, że pracowałeś w Agito zapytam o RTV/AGD. Widzisz przyszłość przed sklepami takimi jak Agito? Widziałem ich wyniki finansowe i nie wygląda to zbyt ciekawie przynajmniej na tym etapie działalności. Na dodatek z tego co wiem firma chce poszerzyć markę o kolejne asortymenty. Jak to oceniasz?

JG: AGD/RTV – niekoniecznie, chyba że masz jakiś towar na wyłączność lub z taniego źródła zaopatrzenia. Rynek jest już nasycony i nie dysponując JUŻ rozpoznawalną marką,  dobrymi kontaktami handlowymi, magazynem i gotówką, niewiele można tu zrobić. Marżowość nie jest jakaś kosmicznie wysoka, ale da się z tego coś ugrać – jeśli ma się duży obrót oraz mądrze sprzedaje oferując zestawy (np. kable, środki czyszczące, filtry etc.) na których można dobrze zarobić. Znane mi są przypadki, że na kablach jest większy zarobek niż… na telewizorach.

Co do przyszłości sklepu Agito.pl, jest spory potencjał - ale nie sądzę że warto rozdrabniać się na kolejne kategorie, deprecjonując wypracowaną już markę elektomarketu.  Przy tym bym pozostał, niż szukał kolejnych ”klocków”. Kupując komputer czy lodówkę, klient raczej nie będzie szukał tam butów, mydła czy żywności lub opon. Stawiałbym na specjalizację, która była kluczem do pewnego rodzaju sukcesu. Newegg.com i np. żywność? Niemożliwe na dłuższą metę.

WK: W porządku, ustaliliśmy, że inwestujesz 100 000 zł w sklep internetowy z żywnością. Na co przeznaczasz te pieniądze?

JG: Biuro-magazyn (podwynajem), transport (leasing), system komputerowe, platforma sprzedaży (back office i front end), a za to co zostanie – komunikacja z rynkiem oraz  właściwe relacje z dostawcami. Jak najwięcej marketingu polegałoby na sferze PR, media relations, współpracy z blogerami, kontekstowym marketingu, cross promocji i wymianie wzajemnych świadczeń, kontaktach biznesowych.
 
Sprzedaż - na początku zacząłbym od towarów mniejszych gabarytowo i wysoko rotujących, łatwych do pozyskania i nie psujących się. Z czasem poszerzałbym asortyment o pozostałe produkty. Szukałbym producentów lokalnych, którzy mają niższe ceny i produkty oryginalne, o dość ciekawych walorach smakowych.

WK: Wspomniałeś, że nie chcesz inwestować w branżę, w której dużą rolę odgrywają porównywarki. Widzisz w nich przekleństwo?

JG: Nie tyle przekleństwo, ale to swoista „brzytwa” w ręku człowieka. Który może się nią ogolić (wypromować swój biznes) albo zaciąć (zniszczyć go). W Polsce, często też używane są one do wprowadzania potencjalnych klientów w błąd (reklamowanie niedostępnych produktów, zaniżanie ceny i odbijanie kosztów w przesyłce etc.).

WK: Jakie jednak widzisz możliwości promocji przed sklepami internetowymi w branżach gdzie konkuruje się ceną? Takich sklepów jest całkiem sporo...

JG: Owszem jest sporo, ale czy poprzez ciągłą walkę cenową, będą one posiadać środki do inwestycji w infrastrukturę, pracowników, systemy czy też promocję? Moim zdaniem walka konkurencyjna cenami, jest dobra tylko na pewien czas rozwoju rynku. Gdy nastąpi już saturacja i skończy się pozysk klienta (a ważniejsza stanie się ich retencja), sklepy zauważą że klienci czekają na inne wartości – przewagi konkurencyjne, niż 1-2% różnicy w cenie.

Jeśli już chcemy tak koniecznie tylko cenami walczyć… to polityka pricingu, też musi być przemyślana. Nie zawsze się opłaca być tym tanim lub najtańszym. Zastanowiłbym się też nad wcześniej wspomnianym przeze mnie bundlowaniem (jeśli jest to branża, w której jest to możliwe).

WK: Zgadzam się, ale przeciętny właściciel sklepu internetowego myśli głównie o tym gdzie reklamować swój sklep. Widzisz jakąś alternatywę dla Google i porównywarek?

JG: Można zbudować „zasięg” używając wyszukiwarki, ale walka tylko i wyłącznie o miejsce w wyszukiwarce i skupianie się na cenie… moim zdaniem jest strategią krótkowzroczną i śmiertelną. Stawiałbym na jakość obsługi, jej kompetentność, szybkość i niezawodność, budowę rozpoznawalnej marki – promocję. Wyszukiwarki tak – ale tylko jako nieznaczny element marketing mix.

Przewrotnie powiem, że potęga zasięgu leży we właściwej komunikacji z dotychczasowymi klientami i zaproszenie/skuteczne przekonanie ich do ponownych zakupów. Np. przez odpowiedni cross i up selling, mailingi targetowane, dopasowaną ofertę, jakość obsługi i kontakt z nimi.  Pytanie retoryczne - taniej jest pozyskiwać nowych klientów którzy nie powracają, czy dotarcie do dotychczasowych klientów?

Google tak… ale zanim wydamy kopę pieniędzy na SEM, może warto zoptymalizować stronę pod kątem SEO, zadbać o przejrzystość sklepu, szybki i właściwy dostęp do informacji na stronie. Gdy zbudujemy podstawy, warto pomyśleć o PR, marketingu wirusowym lub angażującym konsumenta.

Jestem też ogromnym zwolennikiem marketingu afiliacyjnego, można wybrać spośród ofert kilku firm.

WK: A jak często zmieniasz wyposażenie kuchni czy kino domowe? Jak często kupujesz nowy zegarek? Aparat cyfrowy? Mam na myśli to, że nie we wszystkich branżach dasz radę bazować na stałych klientach. Co wtedy? Możesz w ogóle pomijać takie branże?

JG: Nieczęsto, ale będąc dobrze obsłużonym w sklepie wielobranżowym (w tym przypadku z elektroniką), będę do niego wracał. Dzisiaj może lodówka, za pół roku kupię konsolę a za 3-4 lata... może telewizor. Może kupie tam w międzyczasie materiały eksploatacyjne, kable, chemię do konserwacji - jeśli tam będzie dostępna. Nie dość że wrócę do takiego sklepu, to jeszcze polecę go znajomym którzy pytają mnie jaki sklep internetowy, godziwie obsługuje klientów.

Szczególnie mocno podkreślę słowo - "godziwie", czyli wartość która w tym momencie jest najważniejsza dla potencjalnych klientów e-commerce. Moim zdaniem, we wszystkich branżach można mniej lub bardziej na bazować na zadowolonym kliencie - jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio (tak ważne są rekomendacje i marketing szeptany).

I to poleciłbym pod rozwagę wszystkim zajmującym się zawodowo e-commerce.

WK: Dziękuję za rozmowę.

piątek, 19 grudnia 2008, kck

Polecane wpisy

  • Dzień Darmowej Dostawy - wciąż można się zapisać!

    Już 1 grudnia rusza Dzień Darmowej Dostawy, czyli ogólnopolska i niecodzienna akcja w polskim e-commerce promująca zakupy w sieci jako alternatywę do zakupów w

  • To nie jest branża dla nowych ludzi

    Bracia Coen w 2007 roku zrobili świetny film pt.: "To nie jest kraj dla starych ludzi" . Interpretacje filmu są różne (boje kto ma rację trwają na Fil

  • Chcesz sześć win?

    Przerywam "zmowę milczenia", bo znalazłem wreszcie jakiś fajny, nieszablonowy projekt e-commerce'owy. Mam na myśli 6win.pl , czyli wszystko to co lubi

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Grzegorz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/20 07:09:17
Pozwolę sobie odnieść się do wypowiedzi Jacka Gadzinowskiego co do pomysłu zainwestowania 100 tys. w sklep internetowy z artykułami spożywczymi. Sam pomysł nie jest zły (nie jest też specjalnie oryginalny, bowiem to segment jeszcze niezbyt zatloczony). Według wyżej wymieniona suma jednak nie pozwoli uruchomić i prowadzić sklepu z artykułami spożywczymi (to dość trudne produkty w sprzedaży wysyłkowej, najczęściej wymagające specjalnych warunków przechowywania oraz wysyłki). Moim zdaniem kwota jest co najmniej kilka razy zaniżona, jeśli mówimy o stworzeniu sklepu od podstaw (przy czym sprawy programistyczne są najmniejszym wydatkiem). Takie pieniądze bardzo szybko się wydaje, ale długo się zwracają. I co najważniejsze, marże na artykuły spożywcze są zupełnie inne do marż np. agd, ale jednostkowe ceny są co najmniej kilkadziesiąt razy niższe, co wymaga dużego obrotu, a to wymaga szerokiego asortymentu, dużej odwiedzalności, większej liczby pracowników, etc., etc... Kluczem do sukcesu w tym przypadku będzie duża odwiedzalność, a dysponując wcześniej wspomnianą sumą na całość, raczej nie będzie można jej uzyskać. Zwrócę uwagę jeszcze na jeden aspekt - w przypadku towarów nie dostępnych powszechnie najstotniejszym czynnikiem decydującym o zakupie są opinie na ich temat. Startującemu sklepowi będzie je bardzo trudno zgromadzić.
-
Gość: Jacek Gadzinowski, *.acn.waw.pl
2008/12/20 12:14:33
Grzegorz:

1. Zgadzam się, że 100k PLN może być i 5-10krotnie za mało. To kwestia skali. Można naprawde wydać ogromne środki, tylko pytanie po co? Swoje ambicje, trzeba powściagnać i dostosować do planu realnego, a nie "podboju świata".
90% sklepów e-commerce w Polsce naprawde chciałoby mieć taki kapitał na starcie, ale go nie miała. Małymi krotami, półśrodkami i prowizorka... powoli i mozolnie próbują walczyć o swoj kawałek Internetu/rynku.

2. Pomysł nie ma być oryginalny, ale dochodowy. Oparty na rozeznaniu biznesowym i zbadaniu trendów rynkowych. (zachowania konsumentów w tym przypadku)

3. "Komentarze i zaufanie". Uwazam je za szczegolnie wazne na kazdym etapie funkcjonowania każdego sklepu. Wiadomo, że na poczatku bedzie o nie trudno, ale nie od razu Rzym zbudowano.
Na swowim przykładzie (w 2003 i 2004): intensywnie zajmowałem się handlem starymi komputerami na Allegro. Wiem, jak pomagało to, że klientów traktowałem jak partnerów a nie intruzów. Ze w tej skali biznesu, traktowałem ich indywidualnie.
I ciułałem mozolnie opinie, ale z czasem było mi łatwiej- bo miałem już reputację.

Komentarze, rozpoznawalność... to kontekstowe pokazywanie się na serwisach tematynych, blog własny, konkurs dla kupujacych w sklepie (opinie), program lojalnosciowy. Narzędzi jest sporo, trzeba dobrać te najskuteczniejsze w danym przypadku.

4. Na srednim koszyku zakupowym (zywnosc vs agd) zarobisz porownywalne pieniadze lub nawet wieksze. Zatem nie obrot jest kluczem w biznesie, ale marżowosc i poziom wydatkow. Nie trzeba martwić się o: linie kredytowe, kredyty kupieckie, dziesiatki pracowników, tysiece indeksowanych towarów...

Znowu powtorze, nie trzeba miec mocarstwych planow by miec dobrze prosperujacy biznes. BTW. żywność przetworzona i wysokogatunkowa, to towar o jednej z wiekszych marżowości... takich/innych ciekawych kategorii produktowych są dzisiatki, wystarczy sie rozejrzeć wokół siebie.
-
Gość: Jaro, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/21 09:33:44
Witaj Jacku

Jakie marże są w tej branży? Jeśli poniżej 20-30 % to odpadal marketing afiliacyjny. Ja nie zainwestowałbym w żaden biznes w którym marże byłyby zbyt niskie żeby dzielić się nimi z wydawcami reklame w modelu efektywnościowym.

-
Gość: whiskyandsoda, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/21 22:13:35
Branża dobra i kapitał wystarczający - wszystko zależy od zarządzającego - Polecam bloga:
sklepinternetowy.blogspot.com/
-
Gość: Grzegorz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/22 09:40:42
Witam ponownie,

Jacek:
Niespecjalnie rozumiem Twoją wypowiedź. Pytanie brzmiało bowiem: w co byś zaiwestował 100 tys. zł. Byłeś na nie uprzejmy odpowiedzieć: [br]
"Branża spożywcza - dania gotowe i produkty delikatesowe, które roboczo nazwałem dobrymi recepturami dań domowych lub ze stołu polskiego.[br]
Są to produkty dla ludzi raczej finansowo zasobnych, z największych miast, młodych (25-35 lat), zapracowanych i szukających oszczędności czasowych w swoim życiu, często powracających/aspirujących do swoich korzeni (młodości) lub chcących czasem mieć odrobinę luksusu. Są to idealni klienci, szukający produktów takich jak: suche wędliny, sery gatunkowe, przetwory owocowe i warzywne, przetworzone owoce runa leśnego (m.in. grzyby, borówki, żurawina), zioła, miód pitny, nalewki, syropy, pierogi, bigosy, pasztety, ciasta, dania regionalne etc. W przyszłości ew. alkohole gatunkowe. Generalnie celowałbym w produkty trwałe, wysoko jakościowe i odporne na zepsucie. Nastawiłbym się też na dostarczanie tych produktów na okolicznościowe imprezy firmowe, do dużych biurowców, obsługę ambasad i delegacji zagranicznych etc."[br]
Twoja rekomendacja jest jasna i klarowna, nie piszesz o budowaniu sklepu małymi kroczkami, ale o inwestycji pewnych środków w pewne przedsięwzięcie. I do tej właśnie rekomendacji się odniosłem.[br]
Nie pisałem o tworzeniu sklepu od podstaw metodą drobnych kroczków, ale odniosłem się do sensowności inwestycji w stworzenie sklepu z artykułami delikatesowymi od podstaw, dysponując określonymi środkami. I tylko w tym kontekście się poruszam, a nie dyskutuję na temat "jak stworzyć sklep dowolnymi środkami".[br]
Otóż nadal twierdzę, że suma 100 tys. zł (kiedy się ją podzieli na 10, to już wygląda całkiem inaczej: bo to jest jest dziesięć razy po dziesięć tysięcy zlotych) jest w tym przypadku MOIM ZDANIEM (a jestem współwłaścielem sklepu, w ktorym spora część to właśnie artykuły spożywcze) bardzo "trudna". Z jednej strony jest za niska, by przede wszystkim uzyskać odpwiednią odwiedzalność, z drugiej zaś zbyt wysoka, by się szybko zwróciła i pozwoliła z bieżących zysków finansować rozwój. 100 tys. zł pozwoli między innymi na: zakup starego dostawczego samochodu (10 tys. zł), wynajęcie magazynu na rok (12-15 tys.), zakup podstawowego wyposażenia (kilka lad chłodniczych to absolutne minimum - 10 tys.), materiały do pakowania i biurowe (15-20 tys. rocznie), oprogramowanie (10-15 tys.), zatowarowanie (min. 20-30 tys. zł), co najmniej 2 pracowników (absolutne minimum to 50 tys. rocznie). Nie znajduję w tym budżecie miejsca na reklamę i marketing, prowadzenie biura, wydatki reprezentacyjne, rezerwę i setki innych drobnych wydatków, które pojawiają "po drodze".[br]
To takie bardzo ogólne podsumowanie rocznych kosztów. Bardzo optymistyczne.[br]
;-)[br]
A teraz chwilę zastanowimy się na zyskami.[br]
(dygresja: to jest najczęstszy błąd przy planowaniu: niedoszacowanie kosztów, a przeszacowanie zysków) [br] [br]
-
Gość: Grzegorz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/22 09:44:06
ciąg dalszy mojej wypowiedzi (ograniczenie nie pozwala na dłuższe wpisy):

A więc zakładając bardzo optymistycznie, że po 3 miesiącach uzyskasz odwiedzalność na poziomie 20 tys. - 30 tys. UU (ale ja osobiście patrząć wyżej na budżet bym raczej był skłonnny myśleć o 5-7 tys.) i konwersji na poziomie 0,7% (bardzo optymistyczne założenie) i średniej wartości koszyka 150 zł, otrzymamy miesięczny obrót na poziomie: 25 000 x 0,7% x 150 zł = 26 tys. zł. Przy średniej marży 25% dochód wynosi około 6 tys. zł (przed opodatkowaniem).
Moim zdaniem więc budżet się nie składa, nawet przy tych optymistycznych założeniach, a są to bardzo optymistyczne założenia.
Moim więc zdaniem inwestycja 100 tys. zł w założenia sklepu spożywczego od podstaw nie jest specjalnie atrakcyjna.

Co innego stworzyć jest sklep od podstaw "krok po kroku" - ale jak wcześniej napisałem, nie o tym jest ta dyskusja.

Wracając jeszcze do Twoich odpowiedzi: to, że uważam, że pomysł nie jest oryginalny, NIE oznacza, że jest zły, raczej nawet przeciwnie, sprawdzone wcześniej pomysły mają moim zdaniem większą szansę na sukces, niż "świeżynki".

Nie wiem, jak liczysz, ale jeśli chodzi o "zarobek" na średnim koszyku, to ja raczej to inaczej widzę. Koszt przygotowania 10 paczek zawierających po 20 szt. różnych produktów o łącznej wartości 2 tys. zł (niekiedy wymagających specjalnych opakowań) jest raczej większy, niż koszt wysłania jednego produktu o takiej samej wartości.

Piszesz: "Zatem nie obrot jest kluczem w biznesie, ale marżowosc i poziom wydatkow. Nie trzeba martwić się o: linie kredytowe, kredyty kupieckie, dziesiatki pracowników, tysiece indeksowanych towarów... "
Tak, ale jak nie ma obrotu to co?

Piszesz: "Znowu powtorze, nie trzeba miec mocarstwych planow by miec dobrze prosperujacy biznes. BTW. żywność przetworzona i wysokogatunkowa, to towar o jednej z wiekszych marżowości... takich/innych ciekawych kategorii produktowych są dzisiatki, wystarczy sie rozejrzeć wokół siebie. "
Ja się z tym zgadzam, ale NIE W KONTEKŚCIE rekomendacji zainwestowania 100 tys. zł.
;-)

Pozdrawiam, Grzegorz
-
Gość: Jacek Gadzinowski, 217.153.207.*
2008/12/22 15:10:16
@ Jaro.
Bardzo niewielkie... w branży mówi się o 1-3%
W przypadku najsłabszych: efekt jest widoczny, jeśli koszty były za wysokie a obrót za niski. biznes.onet.pl/2,1510670,prasa.html

@ Grzegorz
Nie wnikając w szczegóły, wszystko jest kwestia skalowania.

Uważasz ze trzeba ruszać pełną parą, z wieloma kosztami.
Ja uważam, ze lepiej zrobic wzrost organiczny, kombinować - tak jak 90% ecommerce w Polsce. To sposob zarzadzania, zaangażowanie, elastyczność, pomysł na biznes i promocje, PR jest kluczem do sukcesu - a nie koszty, koszty, koszty...

Co sie da outsource'ować, zarabiać na transporcie (hybryda), skupić się na perspektywicznym rynku najwiekszych aglomeracji, mieć koszty pod kontrolą.
Przy rentowności taka jaka jest na sprzedaży żywności, nie jest problemem - koszt przesyłki ani też uruchomienie afiliacji przez np. TD lub Zanox.

Na małym sklepie można doskonale nauczyc się rzemiosła, a dopiero z czasem ruszać na szerokie wody. Mniej ambicji, a wiecej pracy u podstaw. Wtedy bedzie mniej bankructw na rynku :)
-
Gość: Grzegorz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/22 16:59:09
Jacek: "Uważasz ze trzeba ruszać pełną parą, z wieloma kosztami."

Uważam zupełnie coś przeciwnego. Nic takiego z mojej wypowiedzi nie wynika. To nie ja rekomenduję zainwestowanie 100 tys. w sklep spożywczy.

BTW, od kilku lat jestem współwłaścicielem sklepów, w którym znaczna część to artykuły spożywcze.

Pozdrawiam,
Grzegorz
ps. na temat klucza do sukcesu przy pracy pozytywistycznej (zwłaszcza w tej branży) także mam inne zdanie. Ale to już zupełnia inna kwestia.
-
kck
2008/12/22 20:54:26
"Bardzo niewielkie... w branży mówi się o 1-3%"

Jacek: Jaro pytal chyba o marze w branzy spozywczej. :-)
-
Gość: Jacek Gadzinowski, *.acn.waw.pl
2008/12/22 21:27:09
Kck: mysłałam o AGD/RTV :). Na żywności... 30+%

-
Gość: Jaro, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/23 09:40:11
ok to policzmy :)

Realne założenia:
UV na miesiąc 200 tys.
Średnia wartość zamówienia netto 140 zł
Konwersja 0,7%
Prowizja dla sieci afiliacyjnej 8%
Koszt UV z sieci afiliacyjnej 3 gr netto
średnia marża na towarzye 34%

Obrót = 200 000 x 0,007 x 140 = 196 000 zł
dochód z marży: = 196 000 * 0,34 / 1,22= 54 622 zł netto
koszta reklamy w sieci afiliacyjnej:
klikniecia: 200 000 x 0,03 zł = 6000 zł netto
prowizja: 196 000 zł * 0,08 = 13 720

Dochod: 54 622 - 6000 - 13 720 = 40 302.

Do tego dochodzą koszta stałe, wyplaty, koszty magazynowania, psujący się towar etc...

Moim zdaniem na coś takiego pozwolić może sobie jedynie istniejąca już sieć.

Pozdrawiam
Tomek Jaromin
-
Gość: Jacek Gadzinowski, *.acn.waw.pl
2008/12/23 10:13:01
cwiczenie OK, ale liczysz tylko afiliacje - a co z reszta ruchu :)?

Konwersja, hipotetycznie:
- w dobrze dzialajacym programie afiliacji (ok 1-1,25%), jesli dobierzesz rozsadnie kontekstem, moze być nawet lepsza % konwersja
- z google organic pewnie ok 1%
- mozesz rozwazyc sem , liczac ok 0,7-0,8% (ale tu zaplacisz - powyzej 10gr per klik)
- wejscia z "palca" na strone - 1,4-1,6%, w okresach przedswiatecznych/komunijnych/znanych urodzin/konca roku szkolengo etc rosnie do ok 2,2-2,5%
Jaka z tego wyjdzie srednia konwersja: 1,2/1,25% :)?

Afiliacja
- a dlaczego model czysty CPC ?
- moze lepiej rozwazyc 2 inne do wyboru dla afiliantow: hybrydalny CPL/CPC i czysty CPA/CPL
- a dlaczego nie dogadac sie z blogami kulinarnymi, livestyle, np. gastronautami (kontekst, kontekst) na wspolprace.

Marza
- srednia jest wyzsza, w zaleznosci jak pozyskasz towar

Reasumujac, nie twierdze ze jest łatwo - ale moim zdaniem da sie wyzyc (zaczynajac od małej sklai). Jak wspomniałem, w kregu rozwazan jest tylko zywnosc wysoko przetworzona, wysokogatunkowa. Czyli nie psujaca sie po 3-5 dniach :) Magazyn/wyposazenie - pełen outsource.
-
neosport
2008/12/23 10:55:37
Pytanie do: Grzegorz, abby15.neoplus.adsl.tpnet.pl

Grzegorz masz ciekawe poglady i doswiadczenie rynkowe, jestem bardzo ciekaw poruszonej przez Ciebe kwestii, mianowicie:

"na temat klucza do sukcesu przy pracy pozytywistycznej (zwłaszcza w tej branży) także mam inne zdanie. Ale to już zupełnia inna kwestia."

Gdybyś mógł rozwinąć tą myśl chodzi o "klucz do sukcesu przy pracy pozytywistycznej"

dziekuje i pozdrawiam
Norbert
-
Gość: Jaro, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/23 13:16:55
Jacku, zołożyłem tylko ruch afiliacyjny bo żadnego innego nie będzie na początku a firma powinna przeżyć przez rok. Mając taki kapitał jak napisałeś musisz przynosić zyski miesiąc w miesiąc bo na strate nie będzie cię po prostu stać. Dokładnie taką sytuację przeszedłem w tym roku więc wiem o czym pisze.

Zapomnij o konwersjach 0,7% w skali całego ruchu a już na pewno przy afiliacji, która opiera się nadal głownie na displayu. Ruch z tematycznych serwisów jest oczywiście bardzo wartościowy ale jego skala jest maleńka :)

-
kck
2008/12/23 16:35:10
Ja tu widzę jeszcze jeden problem w kontekście programu afiliacyjnego... Jak ustalił Jacek, sklep miałby działać lokalnie. To moim zdaniem znacznie utrudnia działania w przypadku sieci afiliacyjnych. Dobierając wydawców musimy brać pod uwagę to jakie są ich grupy docelowe + dodatkowo lokalizacja tych grup docelowych. To moim zdaniem może utrudnić zebranie wydawców, którzy dadzą nam jakąś większą skalę (chociażby te 200 000 UU wspominane przez Jaro).
-
Gość: Jacek Gadzinowski, *.acn.waw.pl
2008/12/23 18:57:10
kck@
na pewno, zawezajac wybor stron i targetujac, znacznie wplynie sie na poprawe konwersji oraz jednoczenie zmniejszenie zasiegu kampanii.

Niemniej jednak, dosc łatwo jest sprawdzic weryfikujac przystepujacych do programu pod kątem - skad maja ruch/wejscia na strone oraz czy tematyka poruszana jest adekwatna do zainteresowan targetu (np. GA i dostepne badania). Nie jest to tak skoplikowane, jak sie wydaje (jesli ktos mial doczynienia z planowaniem mediow/kampanii). Zawsze tez mozna sie poradzic na branzowych blogach :).

Jesli nawet znajdziesz affiliatow majacych zasieg krajowy, nie jest problemem zalozyc geolokalizacje/targetowanie demograficzne wyswietlanych reklam. Taki onet, interia, money, bankier czy gazeta maja taka mozliwosc i wiem ze sa (lub rozwazaja uczestnictwo) w programach affiliacyjnych.

Jaro@ zęby w sciane i sam zakasam rekawy, jak wiekszosc polskiego ecommerce :)
-
Gość: Grzegorz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/27 17:56:56
Jaro:

UV na miesiąc 200 tys.
Konwersja 0,7%
Prowizja dla sieci afiliacyjnej 8%

To ja bym od razu wziął z 10 takich pakietów miesięcznie.
Płacę od razu z góry.


Na poważnie, to są mrzonki. Te obliczenia bowiem nie biorą jednego pod uwagę - charakteru grupy docelowej. Wydaje mi się bowiem, że mają to być osoby zainteresowane zakupem żywności wysokiej jakości.
Ja wiem ile jest mniej więcej takich osób w sieci.
Ktoś jeszcze to wie?

neosport:
Z przyjemnością odpowiem na Twoje pytanie, jeśli na blogu pojawi się wpis tematycznie z nim związany. Teraz bowiem sobie gawędziemy o rekomendacji zainwestowania 100 tys. zł w sklep z artykułami spożywczymi.
;-)
-
Gość: Jaro, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/27 20:50:30
Starałem się być niepoprawnym optymistą. Chciałem pokazać, że nawet nim będąc biznes nie może wyglądać dobrze bez kapitału na utrzymanie się przez min 1-2 lata.
-
Gość: Jacek Gadzinowski, *.acn.waw.pl
2008/12/28 17:52:16
Nawet przy zawężonej grupie docelowej terytorialnie i demograficznie/etnograficznie nie jest problemem zebrac te 200 czy 400K UV miesiecznie.
Trzeba tylko(aż) włożyć wysiłek w selekcje stron oraz elastyczne/indywidualne podejscie do programu afiliacyjnego (stron uczestniczacych w nim). Widziałam kilka przypadków dobrze prowadzonych progamów afiliacji i powiem że to moze działać.

Pamiętacie case Openfinance - na czym tak naprawdę wypromował sie i jak robił to na samym poczatku?

Do czego zmierzam...
Można mieć 10.000 jak i milion, i osiagnąć porażkę/sukces. I tak najwiecej w rozrachunku będzie zależało od pomysłu/konsekwencji realizacji i zarzadzajacego tym biznesem. I nie dotyczy to tylko tego przykładu za 100k PLN :)
-
Gość: Jaro, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/28 19:23:08
Jacku, mówisz że to nie problem???

Zerknij na wyniki Megapanelu z września - sekcja ecommerce:
interaktywnie.com/artykuly/64-wrzesien-2008-w-megapanelu.html

Na serio myślisz, że te ilości (300-700 tyś) to ruch z wyselekcjonowanych dobrze stron? Wg mnie bardzo się mylisz. Niestety afiliacja w Polsce to zdobywanie ruchu jaki wpadnie i potem selekcja tego najmniej efektywnego. Gdyby dało się zdobywać jakiś mega konwersyjny ruch o skali 200 tyś to nikt nie reklamowałby się masowo np w NK bo rentownośc kapitału z takiej reklamy byłaby dużo gorsza stargetowanych źródeł.

Cały spór polega na założeniach
Ja uważam, że nie da się osiągnąć konwersji o jakich mówisz przy podanej przez Ciebie skali w krótkim czasie - to budowa traficu przez kilka lat. Można liczyć, że ludzie będą wracać do sklepu - ale wpierw ich trzeba do niego zagonić a to kosztuje kosmiczną kasę.

To właśnie dlatego wygrywają Ci, którzy potrafią klientów nakłonić do powrotu, sprzedać im towar pokrewny (każdy duży sklep zwiększa z czasem asortyment i kusi stałych klientów nowymi segmentami). Ostateczni zwycięzcy to te sklepy, które swoją marką wypełniają sloty w umysłach konsumentów. Dla mnie np. RTV/AGD to Agito, aukcje i najtańsza oferta czegokolwiek = Allegro.pl, książki techniczne i biznesowe - helion.pl, książki inne i multimedia = merlin.pl (u mnie empik w świadomości nie potrafi się przebić) itd itd...

Tylko stając się takim domyślnym adresem dla konsumenta można odnieść prawdziwy sukces i właśnie wtedy zdobywa się superwartościowy ruch o odpowiedniej skali o jakim tu mówimy. Zrobić to można mądrą promocją i super ofertą/obsługą.
-
2008/12/28 20:25:11
pomiajajac realnosc kalkulacji trzeba powiedziec, ze ogolnie jest to bardzo sensowna wypowiedz. od dawna piszac komentarze na tym blogu mowie o tym, ze Ci ktorzy ida w konkurencje tylko cenowa ida po pierwsze na latwizne, po drugie stąpają po kruchym lodzie ktory latwo sie zalamie kiedy wykona sie nieostrożny ruch.

firma dzialajaca na malym obszarze jest moim zdaniem takze nieglupia koncepcja. imhp brakuje takiej specjalizacji jak dostawy w gminach np, dookola warszawy, gdzie sa ogropmne problemy wynikajace z zakorkowania glownych tras wyjazdowych z miasta, rownoczesnie wzrosla liczba ludzi mieszkajacych w promieniu do 20 moze nawet 30km od granic warszawy. i to ludzi ktorzy czesto maja kase (bo sie buduja poza miastem) i nie chca tracic 2-3 godzin w samochodzie przy okazji zakupow spozywczych po pracy... to moze byc koszmar. ktos kto sprawnie zorganizuje sobie magazyn i logistyke dookola miasta moze tu zrbic dobry interes.
-
Gość: Jacek Gadzinowski, *.acn.waw.pl
2008/12/29 14:02:05
Realnia/nie realna kalkulacja
Ma sens jesli załozone bedzie działanie na tym okreslonym segmencie rynku/obszarze
oraz wykraczanie poza ecommerce (np. usługi transportowe). Pozostaje tez kwestia skali, ktora determinuje koszty. Oraz ponownie - osoby zarzadzjacej tym biznesem.
Rozmawiamy, czysto akademicko :)))

Megapanel - a dlaczego patrzec na ecommerce? Nie lepiej spojrzeć na potencjalnych affiliantow, o ktorych wspomnialem - ktorzy sa w tym zestawieniu (podpowiem m.in portale) lub ich nie ma - a maja całkiem ciekawe liczby UU.

Traffic z affiliacji, budowany w długim czasie
Zapytam, a ile budował swoj sukces/rozpoznawalność Openfinance korzystajacy na poczatku tylko z takiego rozwiazania?
Z doswiadczenia znam kilka takich programów (inaczej - sklepów), które przynosza całkiem niezłe liczby. Jest tylko jedno ALE, do obsługi takiego programu musisz mieć dedykowana osoba/sam dobierac starannie afiliantów, dbajać o nich. Bez tego - rzeczywiscie nawet najlepszy program afiliacyjny nie ma sensu/za dużo kosztuje/przynosi nie efektywny ruch. I tu przyznam pełna rację!

Natomiast nie zgodzę się że trzeba "zajmować pokrewne sloty". Jest przykład wielu sklepów, które w swojej niszy całkiem dobrze egzystuja. Znowu - kwestia skali, ambicji o podboju świat vs. realność. Nic nie stoi też na przeszkodzie, byś miał swoj "odział sklepu" na allegro, w pasażach etc. Nie tylko sama domena generować ruch.
-
Gość: Kuba, *.smrw.lodz.pl
2010/01/10 01:43:47
Pomysł na "byznes" super - jednak najtrudniejszym dla opisanego modelu elementem i najmniej zgłębionym wręcz zręcznie prześlizgniętym jest logistyka.

dot com bubble