|
|
Blog > Komentarze do wpisu
One day, one deal - kto podbije Polskę?
W tym roku mieliśmy mały wysyp sklepów typu "one day, one deal", czyli serwisów, które każdego dnia oferują jeden produkt. Wiele już o tym napisano, ale dodam swoje trzy grosze.
Od początku... Trochę chronologii: 1. W 2007 roku, chyba jako pierwszy w Polsce, napisałem o Woot.com, czyli niekwestionowanym prekursorze tego typu sklepów. Po trzech tygodniach od publikacji pojawiła się pierwsza kopia - Traffi.pl. Traffi bazuje na branżach, na których wyrósł - branża spożywcza i drobne AGD. Sklep przygotował ofertę ściśle związaną ze swoją grupą docelową. 2. Następny był sklep 1440minut.pl należący do sporej hurtowni AGD. O tym projekcie wiem najmniej. 3. Potem na naszym rynku zadebiutował IBood.pl. IBood to firma działająca w zasadzie w całej Europie. Ceny na Ibood są rzeczywiście niskie nie tylko ze względu na europejską skalę działania, ale również na miejsce zakupu towarów o czym wspominał Tomek. 4. Nastała cisza... długo, długo nic i... pomysł podchwycili wielcy gracze - pierwsza była Agora jako Komukomu.pl. Start był mocny pod względem rozgłosu w mediach i serwisach społecznościowych. Gorzej było pod względem samej oferty. Ten projekt obok Ibood jest najbardziej "rozdmuchany" (w pozytywnym znaczeniu) i teoretycznie ma największe szanse powodzenia. Ostatnio projekt rozśmiesza głownie dziwnymi opisami produktów. 5. Kolejny był IDG jako Kupuj.pl. Refleks szachisty w branży internetowej nie jest raczej szczególnie ceniony, ale może to nie przeszkodzi zawładnąć tym rynkiem. Póki co sklep jest niewiadomą. 6. Na koniec uruchomiony został sklep Hit44.pl (właściciele prowadzą całkiem spory sklep - Punkt44.pl). Hit44.pl ma zamiar zawojować rynek branżą rozrywkową - asortyment w 90% ma bazować na produktach dostępnych w Punkt44.pl. Tylko w drugim półroczu tego roku powstały trzy projekty tego typu. Dlaczego takie sklepy powstają? Dlaczego Agora zainteresowała się takim projektem? Odpowiedź jest prosta: bo ich uruchomienie jest proste (być może tylko pozornie). Firma taka jak Agora ma jakiś budżet przeznaczony na e-commerce. W jego ramach może uruchomić kolejną porównywarkę i po dwóch latach ją zamknąć, żeby uruchomić kolejną. Może również uruchomić pasaż handlowy i za jakiś czas go zamknąć, albo zmienić na porównywarkę. Może też uruchomić typowy sklep internetowy, ale przy tym trzeba trochę popracować. Wybór padł zatem na projekt, który zrealizowano w trzy tygodnie i który w jakimś sensie wciąż można uznać za innowacyjny. Prawdopodobnie z tych samych względów powstał Kupuj.pl, ale z mimo wszystko dużo mniejszą siłą przebicia od Komukomu.pl. Co oferować? Ten rynek jest trudny do podbicia. Takie sklepy bazują głównie na zakupach impulsywnych. Ma to miejsce szczególnie w przypadku tych sklepów, które są promowane wśród "szerokiej publiczności" tak jak np. Komukomu na Gazecie.pl. To z kolei wymaga sporo działań jeśli chodzi o oferowane produkty. Muszą być dobrane tak, żeby zainteresować jak najszerszą grupę potencjalnych klientów. Nie mogą też być zbyt drogie, bo wysoka cena (choćby z niewiadomo jak wielką obniżką) zawsze będzie hamulcem przy nieplanowanych zakupach. Pozostaje też pytanie co oferować. Raczej przyjęło się, że sklepy tego typu oferują głównie elektronikę i gadżety. Tylko czy takie spojrzenie nie jest zbyt płytkie? Na tego typu asortymencie wyrósł Woot, ale moim zdaniem wynikało to raczej ze specyfiki i wielkości rynku amerykańskiego. Innymi słowy oni mogli sobie na to pozwolić. W Polsce natomiast wszyscy dobrze wiemy jak trudną branżą jest elektronika i jak trudno tutaj o zadowalającą marżę. Co ciekawe Woot sprzedaje dzisiaj wiele produktów wysokomarżowych, konkurencyjny Delight.com zaczął od galanterii, która cechuje się wysokimi marżami. No a w Polsce Komukomu stara się budować swoją potęgę na sprzedaży monitorów. Czym przyciągać klientów? Wyróżniam trzy elementy: wyjątkowość serwisu/społeczność, rozpoznawalność marki/zasięg i cena. Na społeczności swoją mocną pozycję w tym segmencie zbudował Woot. Produkty tam oferowane nie zawsze są rewelacyjnymi ofertami. Czasami tym wszystkim ludziom chodzi po prostu o to, aby o określonej porze sprawdzić nową ofertę, podyskutować o niej na forum i być może kupić. Oczywiście oprócz tego Woot doskonale zdaje egzamin po stronie oferty. W Polsce sklepom takim jak Komukomu czy Kupuj.pl póki co nie udało się zbudować żadnej społeczności. Lepiej wygląda to na Ibood, który na rynku jest dłużej. Dobrze pod tym względem stoi też Traffi, który jednak, jak wspomniałem, prezentuje ofertę pasującą idealnie do jego grupy docelowej. Mimo wszystko na tle całego segmentu można stwierdzić, że społecznością nikt nie podbił serc polskich internautów i nie należy raczej tego oczekiwać. To może zasięg i rozpoznawalność marki? Tym tropem najprawdopodobniej starał się budować swoją pozycję Komukomu. W zasadzie już po kilku dniach okazało się, że dotarcie z pozornie tanią ofertą do dużej liczby internautów nie gwarantuje sukcesu. Zwłaszcza w dobie porównywarek i pewnego bardzo popularnego serwisu aukcyjnego. Trzeba zatem zejść na ziemię i po raz kolejny dojść do wniosku, że cena czyni cuda. To głównie rewelacyjna cena sprawi, że przeciętny klient kupi coś, czego tak naprawdę wcale nie potrzebuje, albo nie planował kupić. To na cenie powinna być oparta magia takich serwisów. Na bazie tego elementu buduje swoją pozycję IBood. O tym, że to cena jest kluczowym czynnikiem sukcesu w tym biznesie przekonany jest Tomasz Henel z Hit44.pl: - W przypadku modelu one-day-one-deal to atrakcyjna oferta jest kręgosłupem przedsięwzięcia, o którym moim zdaniem wszyscy dotychczasowi gracze zapomnieli. Większość naszych wysiłków podczas przygotowywania startu serwisu skupiona była na zapewnieniu klientowi maksymalnie atrakcyjnych produktów w maksymalnie atrakcyjnych cenach. Kwestia promocji serwisu została odłożona na plan dalszy. Wiem, że to nietypowe na chwilę obecną podejście jednak wychodzimy z założenia, że zadowoleni klienci sami przyczynią się do popularyzacji sklepu. Mówiąc obrazowo - wolimy mieć na początek garstkę odwiedzających, którzy są pod wrażeniem oferty, niż tłumy zawiedzione tym co prezentujemy. Dlatego środki, które normalnie przeznaczone byłyby na reklamę oddajemy klientowi - oferując chociażby darmową wysyłkę niezależnie od wartości zamówienia - pisał Tomek. Kto wygra? Znowu nisza? Czy któryś z tych projektów ma szansę zawojować polski rynek? IBood moim zdaniem raczej nie - Polska jest dla niego tylko niewielką częścią tortu. Z kolei Traffi.pl skupia się prawie wyłącznie na swojej branży. Taka strategia z pewnością przynosi dobre rezultaty. Przede wszystkim utrzymywany jest stały kontakt z użytkownikami (sklep powstał na bazie serwisu MniamMniam.pl) i klientami (firma prowadzi więcej e-sklepów). Na bazie takiego projektu da się zbudować społeczność. Oczywiście Traffi ze swoją strategią nie ma szans na dotarcie do świadomości przeciętnego internauty, ale odnoszę wrażenie, że wcale nie chodziło o to jego właścicielom. Podobną strategię przyjął Hit44.pl budując ofertę na asortymencie Punkt44.pl. Bazą wyjściową będzie baza klientów Punkt44.pl. Właściciele liczą na to, że dobra oferta rozniesie się po sieci dzięki poczcie pantoflowej. Czy to wystarczy, żeby podbić rynek? Chyba nie. Nie ma sensu dalej wyliczać. Moim zdaniem żaden z tych serwisów nie podbije serc internautów w Polsce. Mam tu na myśli sukces na miarę najpopularniejszych polskich e-commerce'ów (no... może niekoniecznie Allegro) i rozpoznawalność marki na podobnym im poziomie. Nie oznacza to jednak, że tego typu sklepy nie mogą być dochodowe i dobrze sobie radzić. Tutaj największe szanse upatruję wśród tych najbardziej niepozornych, czyli Traffi i Hit44. Czekam na Wasze opinie. p.s. Jak widzicie postanowiłem wprowadzić reklamę na blogu. Pojawił się pierwszy reklamodawca - PayPal. O szczegółach oferty reklamowej napiszę wkrótce. Zainteresowanych już teraz zapraszam do kontaktu (kck gazeta peel) - dochód przeznaczam w 100% na cele charytatywne, a oferta jest naprawdę konkurencyjna. Czytaj więcej: - więcej o Komukomu i ich wynikach, - o "one day, one deal" na blogu Webstop, - KomuKomu na Flakerze. wtorek, 01 grudnia 2009, kck
TrackBack
Komentarze
2009/12/02 19:49:01
Wojtku, popraw proszę link do nas kieruje na jakąś dziwną stronę :) W wolnej chwili dodam kilka słów na ten temat.
I bardzo fajnie, że poruszyłeś to zagadnienie.
Gość: , nat1.wspiz.edu.pl
2009/12/05 13:25:17
kiedys HP wprowadzilo w swoim kanale partnerskim promocje o nazwie crazy days - nieregulranie , ale jednak od czasu do czasu one sie chyba jeszcze dzisiaj zdarzaja. sprowadza sie to do tego, ze jednego dnia jakis produkt jest dostepny w szokujaco niskiej cenie. prawdopodbnie celem takiej promocji jest po pierwsze pozyskanie nowych klientow kazdy taki klient to klient mniej u konkurencji, co za tym idzie zdobywanie udzialu rynkowego, no a powiekszona baza klientow oznacza wiecej klientow na akcesroia do produktu zasadniczego etc etc , poza tym taka promocja najczesciej eksploatuje pozycje marki i okreslonego produktu co oznacza latwe pozyskanie klientow. wiec generalnie jest to atak na konkurencje.
jest analogia, ktora widze miedzy ta promocja a opisywanym modelem prowadzenia sklepu. na pewno to nie wypali dlugoterminowo jesli ktos nie ma drugiej nogi. no bo oczywiscie trzeba miec magazyn z ktorego czerpie sie produkt i obniza ryzyko nie wypalu. wiec jak ktos pisze w pierwszym komentarzu trzeba miec dostep do produktu. wiec imho szanse ma kazdy sklep istniejacy. inni ktorzy w to wchodza , chyba nie do konca rozumieja o co chodzi.
Gość: , 81.210.21.21*
2010/08/04 19:27:22
One-Day.pl to serwis adresowany do tych, którzy chciałyby zmienić swój styl życia, poszukują nowych doświadczeń oraz niezapomnianych wrażeń.
Dzięki bogatej ofercie jesteśmy w stanie zaproponować najróżniejsze atrakcje, które spełnią życzenia nawet najbardziej wymagających klientów. www.one-day.pl |
Problemy:
- brak dostępu do realnych obniżek i przez to słaba oferta, do tego duża konkurencja ze strony normalnych sklepów
- niska marza co oznacza brak profitow. Tutaj skala ratuje sytuacje ale skala ciężka do osiągnięcia
- duże koszty promocji
- ciężko wytworzyc ciśnienie ze strony klientów posiadajac marna ofertę
Kto ma szanse?
Ten kto pierwszy zacznie sprowadzać produkty na własna rękę znając potrzeby klientów i nisze. Lub wprowadzanie uniklanych produktów. Wtedy jest szansa na dłuższy byt poniewaz pojawi się jako taka marza.
A tak wszystkie projekty nie sklepowe pójdą do piachu. A w ich miejsce bedą nowe.