Blog > Komentarze do wpisu
To nie jest branża dla nowych ludzi
Bracia Coen w 2007 roku zrobili świetny film pt.:"To nie jest kraj dla starych ludzi". Interpretacje filmu są różne (boje kto ma rację trwają na Filmwebie do dzisiaj). Za myśl przewodnią można uznać wyznanie wiekowego szeryfa na początku filmu. Szeryf wyznaje, że kiedyś mógł pracować bez broni i łapać bez niej przestępców. Miał ogólny respekt wśród ludzi. Dzisiaj pierwsze co robi szeryf to szuka swojej spluwy, bo przestępcy są coraz brutalniejsi i nie może mieć pewności, że wróci do domu w jednym kawałku. Film obejrzałem kilka razy. Jestem fanem braci Coen (polecam w szczególności niesamowicie klimatyczny "Fargo"). Przechodząc jednak do sedna - czy ten szeryf nie mówił czasem o e-commerce w Polsce? ;-)

Jak doskonale wszystkim wiadomo czasy się zmieniają. To co działało dajmy na to w 2003 roku dzisiaj można wspominać z łezką w oku. No bo jak było 7 lat temu? Powstawały sklepy zakładane przez podwórkowych (wtedy) biznesmenów. Rosły sobie organicznie na fali ogólnego wzrostu rynku, nie miały specjalnie dużej konkurencji. Dzisiaj są to ukształtowane biznesy, mające marki rozpoznawalne w swoich branżach. Ich właściciele są doświadczonymi e-handlarzami. Z czego wynika ich sukces? Upór, konsekwencja, dobry zamysł, umiejętności, gdzieś tam na pewno poczynione inwestycje.

Jak jest dzisiaj? Na pewno dużo trudniej zaistnieć. Na pewno konkurencja większa (jeśli nie dużo większa). Na pewno droższa reklama i niższe marże. Pomimo tego branża e-handlu jest uznawana za eldorado. Jesteś w ciąży? Chcesz dorobić na urlopie macierzyńskim? Zakładaj sklep, zanim urlop macierzyński się skończy będziesz zarabiać trzy razy więcej niż na swoim etacie! Pracujesz gdzieś na etacie? Zakładaj sklep, po 6 miesiącach z uśmiechem na twarzy dasz wypowiedzenie szefowi.

Gdzie tylko mowa o e-commerce tam pojawia się magiczny zwrot "niskie bariery wejścia". Sam temu ulegałem. Ale zaraz, zaraz... Jak to niskie? W tym biznesie proste jest dzisiaj chyba tylko założenie sklepu. Im dalej tym trudniej. Na przykładach wielu branż można na dwóch prostych wykresach pokazywać jak proporcje się odwracają.

Po pierwsze, jak już wspomniałem, reklama drożeje. Ile płaciłeś za klik w Adwordsie 3 lata temu? W jakiej cenie kupowałeś mailing w 2009 roku? Czy dzisiaj jesteś w stanie urosnąć kilkaset procent w rok na bazie Naszej-Klasy, tak jak 3 lata temu niektórym się udawało?

Po drugie, marże spadają. Jest to zapewne przyczyną konkurencji, walki cenowej i tych nieustępliwych młodych wilczków, którzy ciągle nie mają innego pomysłu na swój biznes niż niskie ceny. Dlatego nie dziwi mnie specjalnie fakt, że wielu sprzedaje coraz więcej, a zarabia coraz mniej.

Dziwię się hurraoptymistom. Spoglądając chociażby na ostatni raport Praktycy.com. Prawie nikt nie spodziewa się spadku przychodów. Zarazem najszybciej rośnie liczba niezadowolonych z zysków (dziś już 30%). Dodając do tego to, że co trzeci e-sklep na promocję przeznacza do 5% swojego budżetu (w domyśle nic?) szykuje nam się coraz większa liczba zawiedzionych. Co ciekawe, kiedy dzisiaj rozmawiam ze znajomymi właścicielami e-sklepów, to najbardziej zatroskani wydają się ci, którzy odnieśli największy sukces. Czyżby widzieli więcej niż początkujący?

W takim razie jak dzisiaj wyglądają realia nowego sklepu? Jeśli porównać założenie e-sklepu do wyprawy życia, to musisz wiedzieć, że nie będzie to tania wyprawa. Zapomnij o autostopie (nikt Cie nie weźmie), nie przeraź się jak po wejściu do baru zobaczysz po ile mają tam piwo. Przygotuj się, że zanim dotrzesz do celu może skończyć ci się kasa i nie będzie za co wrócić. No i pamiętaj, że jest wielu podróżników, którzy dzisiaj wiedzą o podróżach tyle, ile ty możesz wiedzieć za kilka lat (ucząc się na własnych błędach).

p.s Tak swoją drogą to komu zależy dzisiaj na "niskich barierach wejścia"? Pewnie właścicielom oprogramowania, porównywarkom, ... , no i takim gościom jak ja, którzy na tym boomie coś zarobili. Publicznie wychłostać się nie dam, ale niech ten tekst będzie moją "pokutą". ;-)

p.s.2 Tytułu nie bierzcie zbyt serio, szukałem nawiązania do filmu. ;-)

wtorek, 28 września 2010, kck

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: tuszmarkt, *.173.22.128.tesatnet.pl
2010/09/28 22:52:36
Wojtek, w końcu napisałeś co wszystkich boli :) jednak nie ma co tak pesymistycznie podchodzić :)
-
Gość: markos, *.222.250.65.spray.net.pl
2010/09/29 07:16:39
Wojtku, zgrabny komentarz do dzisiejszych naszych ecommersowych realiów :) Z handlem internetowym zrobiło się jak z każdym biznesem: aby popłynąć w daleką i długą podróż trzeba mieć zaplecze najlepiej w postaci brzęczącego worka moment lub walizki szeleszczących papierków;) Tak naprawdę w handlu średnio liczy się pomysł, jeśli nie masza magazynu, towaru czy samochodów, które będą ten towar rozwoziły nie pomoże i najlepsza kreatywność. A wszelkiej maści sprzedawcy usług dla sklepów też długo nie utrzymają tego ecommercowego haju. Z niecierpliwością czekam na pierwszą wielką falę przejęć i konsolidacji :)
-
michal.pogrudka
2010/09/29 08:56:34
Co racja, to racja... Kiedyś było łatwiej. Mam wrażenie, że zwlekając z pomysłem z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc bariera wejścia może być trudniejsza do przeskoczenia.

Ale czy tylko w e-commerce? W zwykłym prostym IT kilka lat temu można było być średniej jakości webmasterem i wybierało się w projektach, wielu robiło projekty, do których dziś się nie przyznaje... dziś można być dobrym w tym co się robi, a projekty zgarniają inni i przebić się gorzej.
-
cyfrowe-pl
2010/09/29 09:17:31
= 10 tys przy dobrych układach.
W tradycyjnym biznesie, załóżmy sklep z zabawkami. Znaleźć lokal, jeśli masz szczęście nie będzie do totalnego remontu, czyli jakieś 6-11 tys na _proste_ meble i inne urządzenie lokalu. Raczej komputer + drukarka fiskalna może się w tym nie zmieścić przy dzisiejszych cenach choćby malarzy. Do tego dojdzie min 1 czynsz za czas kiedy będziesz remontował i urządzał. No to mamy już powiedzmy 10-14 tys. No i to można uznać za 'wejście'. Tu jest o tyle trudniej, że co miesiąc trzeba płacić za lokal, załóżmy że 3 tys jak nic. I chyba to jest brane pod uwagę przy myśleniu, że do internetu tanio jest "wejść" i można tam "siedzieć" niby robiąc biznes (choć nawet nie ma zamówień) bo jak się to robi wieczorem pracując n normalnym etacie to teoretycznie jest bez kosztów (traci rodzina i ty sam).
-
cyfrowe-pl
2010/09/29 09:32:15
(( no proszę, znak mniejszości urywa posta :), zjadło pierwszą część, ponawiam))

Wojtku, cieszę się z nowych wpisów. Już się martwiłem, że coś się stało, tak długo nic się nie pojawiało :).

W przysłowiową "czapę" powinni dostać wszyscy namawiający np. młode matki na macierzyńskim do zakładania sklepów. Mogą tylko spowodować frustrację z bycia nie do końca oddaną matką czy też ze straty pieniędzy wydanych na start. Wszystko trzeba przemyśleć z wszystkimi za i przeciw.

Co do barier wejścia to trzeba sobie zdefiniować co to znaczy. Domena, hosting, platforma, grafika, wypełnienie towarami, komputer z drukarką - to można uznać za "wejście". Wyjdzie jakieś 10 tys przy dobrych układach.
(...)
-
neosport.pl
2010/09/29 12:38:45
Genialne podsumowanie i mocny comeback Wojtku. Cieszę się, że wróciłeś. Przy okazji tym co nie widzieli polecam moją prezentację z Gdańskiego SHOPCAMP'u pod roboczym tytułem Jak zarabiać 10 000 zł miesięcznie w ecommerce? vimeo.com/10667588
-
meypaw1
2010/09/29 14:56:15
Oj tam, oj tam... bariera wejścia jest nisko - tylko co to za wejście? Rejestracja domeny i sklep z iai to jeszcze nie wejście na rynek.

Z drugiej strony, żeby zostać np. informatykiem, trzeba spędzić 8 lat w podstawówce, 4 w średniej, 5 na studiach, potem klika lat popracować w zawodzie zaczynając od śrubokręta ( no może kiedyś tak było:-) i dopiero po tych 20 latach nauki można powiedzieć, że się jest informatykiem. A e-biznesmenem można zostać w 10 minut - domena + sklep i już sprzedaję. (też mi się kiedyś tak wydawało)...






-
Gość: Marlena Bhandari, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/29 17:39:10
Zakręciła mi się w oku łezka - ja też w 2003 roku zakładałam mój pierwszy sklep internetowy :) Ja bym jednak Wojtku sparafrazowała tak: to nie jest branża dla głupich ludzi :P Mądrzy bowiem potrafią zdać sobie sprawę, że w internecie za odwiedziny potencjalnego klienta w sklepie trzeba najczęściej (i to sporo) zapłacić, darmowych obiadów nie ma, zaś niska bariera wejścia nie zapewni rentownej sprzedaży, podobnie jak "pomysł" na e-biznes polegający na obniżaniu marż do absurdalnych poziomów. Mądrzy wiedzą też, że dla przedsiębiorstwa dużo bezpieczniejsza jest akceptacja spadku sprzedaży, niż obniżka cen - obniżka cen ma bowiem dramatycznie większy wpływ na zysk niż spadek sprzedaży. Zakładając np. marżę na poziomie 40% i pomijając koszty stałe, obniżka cen o zaledwie 10% prowadzi do spadku zysku aż o 25%! Za to redukcja wolumenu sprzedaży o 10% (spowodowana np. wejściem do internetu niedoświadczonych "młodych wilczków", mamusiek na macierzyńskim i tym podobnych zjawisk) oznacza zmniejszenie zysku tylko o 10%.

Starzy wyjadacze potrafią to obliczyć, akceptując spadek sprzedaży i spokojnie czekając, aż się to całe (pardon pour le mot) tałatajstwo, skuszone onegdaj mirażem łatwego zarobku wykruszy pomału z sieci, a w najlepszym przypadku zostanie przejęte/skonsolidowane. Na placu boju pozostaną najlepsi, z doświadczeniem, kapitałem, marką i rzeszą wiernych klientów. I takiego e-handlu w Polsce sobie i Wam życzę.
-
Gość: MB, 80.72.44.*
2010/09/29 19:40:28
Marlena,
Jak cytujesz HBR to napisz, że cytujesz :

A to całe "tałatajstwo" się nie wykruszy. To nie zboże z Monsanto, które rośnie tylko raz.
Będzie gorzej, i mam wrażenie, że w najbliższym czasie jedynym sposobem na jakiekolwiek profity z tego biznesu będzie zejście do totalnego podziemia, 10K stałych kosztów jak sugeruje cyfrowe.pl to już rozrzutność. Likwidacja biur, odbiorów osobistych i zwolnienia pracowników.
Szykuj się zatem jeśli chcesz przeżyć do przeniesienia biznesu do domu i zamawiania skarpetek w just-in-time'ie.

To wersja optymistyczna. Pesymistyczna jest taka jak powyżej plus wejdzie do PL google ze swoimi zabawkami e-commercowymi, zmieni w międzyczasie algorytmy wyszukiwania i powstanie kilka porównywarko-agregatoro-centrów handlowych w internecie. Wtedy obecny sklep będzie tylko służył do ładowania xml.a i pakowania paczek. :)
-
Gość: tuszmarkt, *.173.22.128.tesatnet.pl
2010/09/29 19:48:36
ludzie, więcej optymizmu proszę :)
-
Gość: bartek, 89.174.104.*
2010/09/30 09:08:26
Ja lubię "Big Lebowski". Koleś po prostu lubi grać w kręgle.
-
Gość: gość, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/30 16:05:36
Wszystko tak naprawdę nakręcają wszelkie dotacje. Ja po siedzeniu 3 lata w ecommerce , zdecydowałem się dopiero teraz otworzyć własną firmę. Sklep jeszcze nie wystartował , a pochłonął ok 20 tyś - i nie ma w tej kwocie ani jednej sztuki towaru. Dopiero gdy wszystko będzie gotowe do startu , przyjdzie czas na zatowarowanie się pierwszym "strzałem" na ponad 30k. Wiele osób myśli naprawdę , że wystarczy 2000 + integracja z jakąś hurtownią i można kokosy trzepać. Dzisiaj 50tyś uważam na dobry start za niewystarczającą kwotę.Może też dlatego , że nie jestem zwolennikiem sprzedaży tylko i wyłącznie e-towaru , tylko preferuję własny magazyn.
-
Gość: Marlena Bhandari, 78.9.113.*
2010/10/01 09:56:48
Czyżby moja parafraza celnie uderzyła w czyjś czuły punkt? :D
@MB - wylało Ci się nieco żółci, nie wiem dlaczego akurat na mnie i moje Bogu ducha winne skarpetki, ale mam nadzieję, że chociaż Ci ulżyło? :P Dosłownego cytatu nie popełniłam, aczkolwiek przykład liczbowy zapadł mi głęboko w pamięć. Godne pochwały, że czytujesz HBR (lepiej późno niż wcale). Życzę Ci Marcinie dużo sukcesów w ogłoszonej wiosną reanimacji Ulubiony.pl.
@tuszmarkt - w pełni popieram, więcej optymizmu! Inaczej staniemy się grupą zgorzkniałych frustratów głoszących, że dobrze to już było, a teraz będzie już tylko gorzej. Tymczasem mam ciągle wrażenie, iż nasz krajowy e-commerce tkwi ciągle w smętnych powijakach i nie będzie wcale gorzej, ale za to z pewnością będzie ciekawiej. I o to chodzi w biznesie :)
-
Gość: MB, 81.210.105.*
2010/10/09 20:33:53
@Marlena
Twoje parafrazy nie robią na mnie wrażenia.
Za to robi megalomania, która nie ma przełożenia w liczbach. Gdzieś Ty się tego nauczyła?
16 zamówień dziennie na 9 sklepów to nie jest powód do dumy.
-
Gość: Łukasz, *.subscribers.sferia.net
2010/10/10 21:40:34
Kiedyś mój były Szef powiedział coś co do dzisiaj pamiętam: "Łukasz, przetrwają TYLKO najlepsi" Gość do dzisiaj prowadzi sklep z oprogramowaniem i wiedzie mu się dobrze, nie narzeka. Ja sprzedaje wiele produktów i dla mnie najważniejsze jest by producenci w końcu zrozumieli, że kanał partnerski jest dla nich tak samo ważny jak dla nas - muszą o niego dbać. Mnie to martwi, bo rzucają towar na rynek i "róbta co chceta" = marże 1,5%. Jeżeli już bym miał się martwić to tym właśnie.
-
neosport.pl
2010/10/11 20:00:43
@Łukasz jakie znasz narzędzia do regulowania kanału partnerskiego w szczególności w zakresie cen?
-
Gość: Marlena Bhandari, *.ssp.dialog.net.pl
2010/10/13 02:10:09
@ MB - zabłysnąłeś ;) Dla mnie powodem do dumy jest to, że mam nieprzerwanie od siedmiu lat biznes rentowny, a nie duży. I taka jest między moim a Twoim różnica. Wyssane z palca dane będę uprzejma pominąć życzliwym milczeniem.
-
Gość: MB, 81.210.105.*
2010/10/13 21:35:55
@Marlena

W kwestiach, które można łatwo zweryfikować racz nie wprowadzać w błąd widowni jak już piszesz o swoim biznesie. I nie imputuj mi ssania z palca. Obydwoje wiemy ile Twoja grupa kapitałowa ma zamówień średnio dziennie ( j/w ) więc nie ma sensu też porównywać Twojego 'sukcesu' z moją porażką. Skala wyzwań, problemów, obrotów, okoliczności jest zupełnie inna. Może gdybym się bawił w zieleniak garażowy byłoby inaczej. Tak czy siak życzę powodzenia i dwudziestki do końca roku.
-
Gość: Marlena Bhandari, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/14 16:05:11
@ MB - mylisz się, że obydwoje wiemy ile mam zamówień. To wiem tylko ja, a Ty możesz się jedynie domyślać. Wiedza a domysły to dwie różne rzeczy. Obydwoje to WIEMY tylko tyle, że Twoje źle zarządzane przedsięwzięcie jest powszechnie znane głównie ze spektakularnego bankructwa, w przeciwieństwie do mojego, które co roku otwiera nowe sklepy i ma się dobrze. Musisz jeszcze wiele się nauczyć, m.in. definicji czym jest grupa kapitałowa (nota bene nie mam grupy kapitałowej). Może jednak zacznij od tego garażowego zieleniaka? I rozwiń go do sieci zieleniaków, a potem nawet grupy kapitałowej. Tak naprawdę za wyjątkiem skali i ilości zer w raportach nic się nie zmienia, zasady pozostają te same. Offline czy online zresztą.

Co do wprowadzania w błąd w kwestiach, które łatwo można zweryfikować, to przepraszam Cię za nieścisłość w mojej poprzedniej wypowiedzi. Rentowny biznes mam nieprzerwanie od trzynastu lat (od 1997 r.), a nie od siedmiu (aczkolwiek od siedmiu w internecie). Ponieważ dalsza wymiana zdań może zrobić się off topic - bardzo proszę o ile masz mi cokolwiek jeszcze do zakomunikowania - napisz mi maila. Tutaj nie odpowiem już na żaden z Twoich komentarzy, cokolwiek byś nie napisał. Wzajemnie powodzenia życzę.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/15 09:13:56
Może napiszcie po prostu ile jest tych zamówień dziennie, jakie robicie obroty i jaka jest ta rentowność? :)
-
Gość: Tomasz, *.adsl.inetia.pl
2010/10/20 19:39:47
Proste. Na rynku ecommerce jest coraz trudniej. Znajoma firma informatyczna miesięcznie tworzy kilkadziesiąt projektów. Firm takich są tysiące. Łatwo sobie wyobrazić jak rynek staje się ciasny i wypromowanie czegoś jest trudne.
-
Gość: grzegorzekonomista, 156.17.128.*
2010/11/04 14:55:11
Zgadzam się, że dużo złego robią dla rozwoju rynku wszelkie dotacje unijne, czyli kasa płynąca do przedsięwzięć, które nie mają żadnego sensu ekonomicznego, ale ze względu na dotacje utrzymują się na rynku do momentu skończenia dotacji. Nie wspominając o tym, że te dotacje to w końcu nasze podatki. Marnotrawi się również potencjał ludzki - osoby na dotacji mogłyby ruszyć głową i robić coś sensownego, a nie wymyślać serwisy, które mają szanse na dofinansowanie i przez kolejne lata odwalać biurokratyczną robotę konieczną do rozliczenia dotacji. Dodatkowo dotacje rozleniwiają, bo skoro dostaje się kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy, to trudno później zabiegać dniami i nocami o przychody od klientów.
Handel elektroniczny, jak wspomniała Marlena, to biznes jak każdy inny i wymaga pomysłu, wysiłku i kapitału (chociaż nadal uważam, że pierwsze dwa czynniki są najważniejsze). Friedmanowskie "Nie ma darmowych obiadów" również tutaj się sprawdza. Obecnie zaledwie 2,5% całego handlu detalicznego odbywa się w sieci, więc perspektywy rozwoju są ogromne, a że konkurencja rośnie i coraz trudniej się zarabia, to już tak być musi, bo tak działa rynek. Chodzi o to, żeby się nie pchać tam gdzie konkurencja już jest, tylko znajdować sobie nisze, których, jestem przekonany, jest jeszcze bardzo, bardzo wiele - niezagospodarowanych.
-
2010/11/18 09:18:57
"tylko znajdować sobie nisze, których, jestem przekonany, jest jeszcze bardzo, bardzo wiele - niezagospodarowanych."

Podaj choć jedną?
-
Gość: grzegorzekonomista, *.tktelekom.pl
2010/12/12 18:06:20
@ meypaw1
Użyj szarych komórek - z pewnością coś uda Ci się znaleźć. Niestety nie podam Ci na forum gotowego przepisu na dochodowy biznes.
-
meypaw1
2010/12/16 11:26:08
No właśnie, skoro piszesz, że jest ich wiele... a nie jesteś w stanie podać nawet jednej niszy, to dla mnie to znaczy, że tylko Ci się wydaje, że ich jest dużo.

Nikt nie pisze "wybierz" sobie niszę, tylko ją "znajdź". Bo znaleźć dziś niszę jest bardzo, bardzo trudno.
-
Gość: Internetowy, *.pl
2011/03/11 09:15:03
Nasza firma działała od 20 lat w realu.Rok temu postanowiliśmy spróbować sprzedaży internetowej ponieważ naszą branże jak i wiele innych zdominowały duże sieci handlowe z którymi nie było szans rywalizować.Pół roku trwały przygotowania do otwarcia i tak naprawdę ruszyliśmy we wrześniu 2010.Na początek postanowiliśmy zainwestować na próbę 50tyś.I jeżeli ktoś myśli że to dużo to muszę go zmartwić bo do dzisiaj dołożyliśmy już 300tyś tylko w sam towar.Niestety na dzień dzisiejszy nie da się sprzedawać bez swojego magazynu.Nie jesteśmy nastawieni na szybki zysk i myślimy raczej długofalowo, ale ilość zamówień nie jest powalająca.Choć systematycznie rośnie.Polecam traktować e-handel jak każdy inny interes i nie myśleć w kategoriach niskich nakładów finansowych bo to się nie sprawdza,zarówno w realu jak i internecie.Konkurencja jest wszędzie olbrzymia,a będzie coraz większa i z coraz większym portfelem.Najgorszy dla mnie scenariusz jaki mógłby się zrealizować w e-handlu to dzień gdy obudzą się z letargu wielkie korporacje.Takie , które na co dzień prowadzą głównie tradycyjną sprzedaż.Obudzą się i postanowią przenieść swoje doświadczenie i zaplecze finansowe do e-handlu.
-
Gość: Projektowanie stron Gdynia, *.dynamic.chello.pl
2011/12/13 23:17:03
Znam kilka historii osób, które niedawno próbowały wypromować własne sklepy w sieci i poległy. Z wykorzystaniem rozwiązań opensource koszt postawienia sklepu jest znikomy, ale konkurencja obecnie jest olbrzymia.
Jedyna szansa to oryginalne towary lub super układy lub mega kasa na promocje.
-
piotr.krzyworaczka
2012/01/18 12:30:01
Fajny tytuł się udał do tego wpisu. Również jestem wielbicielem Braci Cohen, wspominam i czasami wracam do "Burtona Finka."
Co do meritum - to wszystko co zostało napisane, jest niestety prawdą, ale... chyba to nie sprawi, że e-sprzedawcy się rozpłaczą i zamkną biznesy.
Teraz trzeba jeszcze mocniej i bardziej kreatywnie prowadzić i rozwijać swój e-sklep. Kiedyś wystarczyło powstawiać zdjęcia produktów, dzisiaj niemal standardem się staje tworzenie filmików na YouTube z pokazaniem produktu i wstawianie go do sklepu.
Dzisiaj trzeba się nieźle nagłówkować, aby zdobyć przewagę konkurencyjną, ale nie jest to niemożliwe.
Jestem w przededniu otwarcia kilku sklepów internetowych i wcale nie składam broni.
pozdrawiam
-----------------------------------------
senio.pl/ - telefony dla seniorów
-
sklepiki
2012/09/07 19:23:06
Po dwóch latach można spojrzeć spokojniej na ten tekst. Na pewno pomysł - ot po godzinach założę sobie sklep internetowy jest absolutnym niewypałem. Widać to po obrocie tanich platform sklepowych. Ludzie wchodzą, zakładają sklep a po pół roku nie ma po nim śladu. Jak ze wszystkim trzeba założyć porządny sklep internetowy, przygotować logistykę i zaplanować marketing (można to zrobić za wciąż umiarkowane pieniądze).
A co robią nowe sklepy internetowe? Wchodzą na groupona oferując ceny poniżej marży - licząc na stałych klientów (o słodka naiwności). Wybór oprogramowania - byle taniej - nie bacząc ani na seo, ani na wygodę obsługi - czasem jak słyszę argument że wolę zatrudnić dwie osoby niż zainwestować w sprawniejsze oprogramowanie to nie wiem czy śmiać się czy płakać.
Kryzys jak wciąż trwa nie nadwyrężył zbytnio istniejących sklepów ale już ostatni update G. (panda) tak. Dawno mówiłem unikalne opisy produktów - wyróżnij się - ale mało kto chciał mnie słuchać.
Inne formy marketingu - po co - mamy specjaliste seo za 25 zł i wszystko będzie super, a potem jest płacz.
to tyle - osobiście zapraszam do naszych porad dotyczących prowadzenia sklepu internetowego:
www.sklepy-internetowe.pl/sklepy_internetowe/
-
Gość: meble-gama, *.net-partner.pl
2012/12/14 13:18:37
Uważam nieco przeciwnie. E-commerce to branża, która cały czas się rozwija korzystając już z gotowych rozwiązań. Jednak nie wydaje mi się , żeby była to już na tyle zamknięta przestrzeń, że nikt nowy się tu nie zmieści.
-
Gość: artlinestudio, *.dynamic.gprs.plus.pl
2013/01/12 22:30:25
Bardzo trafny pomysł na bloga, świetne teksty, bardzo pomocne analizy. Świetny blog.
-
drukarnia-internetowa-24
2013/01/25 13:55:16
A ja bardziej skupię się na filmie braci Coen. Jest świetny, bo powstał na podstawie znakomitej książki Cormaca McCarthy'ego. Ale z filmu - he he - mam kalendarz ścienny:)
-
Gość: e-commerce, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/01/31 12:50:26
Tak jak hipermarkety niszczą, małe lokalne sklepy, tak wielkie sklepy internetowe, z milionami na promocję w siec,i niszczą te małe.
-
Gość: Mariusz Kołacz, *.free.aero2.net.pl
2013/05/22 19:10:01
Tyle że mniejszy nie znaczy gorszy. Zauważyłem to już kiedyś, że duże sieci/sklepy mają zdecydowanie niższą jakość produktów, ceny niższe owszem, ale kosztem jakości. Przykład choćby sklepów online z żywnością czy nawet sklepów komputerowych.
-
Gość: Mariusz Kołacz, *.free.aero2.net.pl
2013/05/22 19:10:59
Tyle że mniejszy nie znaczy gorszy. Zauważyłem to już kiedyś, że duże sieci/sklepy mają zdecydowanie niższą jakość produktów, ceny niższe owszem, ale kosztem jakości. Przykład choćby sklepów online z żywnością czy nawet sklepów komputerowych.
-
Gość: Mariusz Kołacz, *.free.aero2.net.pl
2013/05/22 19:12:43
Tyle że mniejszy nie znaczy gorszy. Zauważyłem to już kiedyś, że duże sieci/sklepy mają zdecydowanie niższą jakość produktów, ceny niższe owszem, ale kosztem jakości. Przykład choćby sklepów online z żywnością czy nawet sklepów komputerowych.
-
Gość: prestashop, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2013/06/26 14:35:13
Przydałaby się aktualizacja.

//o oprogramowaniu e-commerce presta-shop.pl
-
Gość: Liliana, *.static.chello.pl
2013/07/11 16:47:34
Witam,
planujemy wdrożyć narzędzie umożliwiające zarządzanie sklepem mobilnym, zrządzania informacją o kliencie i jego popycie w celu optymalizacji działań sprzedażowych i operacyjnych. Będziemy wdzięczni za poświęcenie kilku minut na udział w badaniu ankietowym Państwa potrzeb.

Z poważaniem,
Liliana

Link do ankiety: docs.google.com/forms/d/1T2NK-tdAaHXWan7at9MTVd0VLsIP6Ai3_foFLEg2wjg/viewform?pli=1
-
2014/02/12 11:42:58
A akurat podchodząc do tego tytułu, ma on sens. Przecież legendarny już problem z jak rozliczyć PIT 37 dotyczy głównie młodych, nowi mają najtrudniej itp - przeszkód na starcie jest mnóstwo...