poniedziałek, 26 maja 2008
Ciężki biznes, czyli krótka analiza rynku AGD RTV w internecie
Ponad miesiąc temu pisałem o tym jak ważna jest dostępność towaru. Jeden akapit brzmiał wtedy: "Jak wygląda rynek e-commerce każdy widzi. W tych popularniejszych branżach mamy po kilkanaście, do kilkudziesięciu czy nawet kilkuset sklepów. Większość z nich oferuje ten sam asortyment w zbliżonych cenach (odchylenia oczywiście są, ale niewielkie)." Taka charakterystyka chyba najbardziej pasuje do branży AGD i RTV, na której chciałbym się dzisiaj skupić.

Wejście do największej porównywarki cenowej w Polsce i wybranie jakiegoś popularnego produktu AGD lub RTV sprawi, że w wynikach otrzymamy nawet 130 różnych sklepów internetowych. Można zatem wnioskować, że w Polsce mamy ponad 100 sklepów, które handlują takim towarem.

Choć rozpiętości pomiędzy cenami dla niektórych produktów sięgają nawet kilku tysięcy złotych poziom cenowy w tej branży jest podobny. Przykładowo ta lodówka ma w Ceneo 72 oferty. Oferta nr 44 (licząc od najtańszej) jest droższa tylko o nieco ponad 10% od lidera rankingu.

O tym, że większość z tych sklepów oferuje podobny asortyment nie muszę chyba przekonywać. Różnica polega często tylko na tym, czy dany sklep próbuje handlować także komputerami czy też odpuścił sobie tę branżę.

Co więcej, rynek ten cechuje także bardzo agresywna polityka cenowa. Wiele sklepów funkcjonuje na pograniczu opłacalności, starając się oferować maksymalnie niskie ceny. Zdolność zakupowa tych sklepów nie jest jednak na tyle duża, aby taka strategia mogła przynieść sukces w dłuższej perspektywie.

Co zadecyduje o sukcesie?

Oto najważniejsze elementy, które moim zdaniem powinny zaważyć na sukcesie:

1. Marka. Dla mnie to chyba najważniejszy element. Aktualnie jedyną marką, którą dostrzegam na tym rynku jest Agito.pl. Aspiracje wypłynięcia na szersze wody miała Hoopla.pl. Sklepy takie jak Megamedia, czy Max24 - póki co - nie zdążyły wykreować marki. Nie można tego także powiedzieć o największej firmie w tej branży - Euro AGD RTV, o czym napiszę w dalszej części tektu.

2. Logistyka. Umiejscowiłem ją na drugim miejscu. Niewykluczone, że powinna być jednak na pierwszym. Aktualnie większość e-sklepów AGD i RTV korzysta z usług firm kurierskich. Ich jakość wciąż pozostawia wiele do życzenia. Klienci oczekują terminowości i dostawy do domu. Tymczasem sytuacja często wygląda tak, że obsługa sklepu wysyła produkt (np. pralkę) i dzwoni do klienta mówiąc "wysłaliśmy dzisiaj pralkę, dotrze prawdopodobnie na jutro, jeśli nie jutro to pojutrze, nie mamy na to wpływu...". Klient, który często bierze w pracy urlop czeka nerwowo na kuriera, który dotrze lub też nie... Na dodatek kurier nie będzie chętny do wniesienia towaru do domu lub zrobi to za dodatkową opłatą. To otwiera ogromną szansę dla dostawy własnym transportem czy też możliwości odbioru osobistego w sklepach tradycyjnych (o ile firma posiada takowe). Oczywiście to są koszty, na które większości nie stać. Element dostawy w tej branży zdaje się na tyle ważny, że niejednokrotnie może decydować o wyborze sklepu, w którym zostanie dokonany zakup.

3. Doradztwo. O tym elemencie miałem okazję już wspominać. O e-sklepach AGD i RTV mówi się czasami jako o sklepach "internetowo-telefonicznych". Dla klientów kontakt telefoniczny jest w wielu przypadkach niezbędny. Jak zdradził mi jeden z właścicieli e-sklepu w tej branży, koszt obsługi pojedynczego klienta w całkiem sporej części składa się z kosztu połączeń telefonicznych wykonanych do niego. To z kolei wymusza konieczność posiadania większego zespołu obsługującego klientów, czy też działu call-center. To po raz kolejny sprawia, że koszty funkcjonowania takiego sklepu są relatywnie wyższe niż w innych branżach. Nie mniej jednak tylko sklepy, które będą potrafiły doradzać będą liczyć się w stawce.

4. Rentowność. Zdecydowana większość sklepów internetowych na tym rynku cechuje się mierną rentownością. Żaden ze sklepów nie jest aktualnie w stanie przebić zdolności zakupowych firm takich jak Euro AGD RTV. Bo czym jest sprzedaż większości e-sklepów na tym rynku wobec sprzedaży w 142 punktach stacjonarnych Euro AGD RTV. Co więcej, konkurując ceną i zaniżając własne marże nie sposób poprawić rentowności.

Co będzie działo się dalej?

Na początku napisałem, że aktualnie branża jest bardzo rozdrobniona. Rynek AGD i RTV nieubłaganie czeka koncentracja, co oznacza odsiew najsłabszych. Myślę, że w ciągu kilku najbliższych lat karty rozdawać będzie kilku kluczowych graczy handlujących tym asortymentem. Reszta być może będzie liczna, ale moim zdaniem będzie generować mniejszą sprzedaż niż aktualnie. Pierwsze odpadną sklepy, które nie będą potrafiły wykreować marki. Szybko z rynku znikną także te firmy, których jedynym pomysłem na konkurowanie będzie cena.

Agito czy Euro?

Gdyby porównać dwa największe sklepy z tej branży pod kątem punktów opisanych wyżej to mogłoby to wyglądać tak:

1. Marka. Jak wspominałem, to Agito jest w moich oczach aktualnie jedyną marką z prawdziwego zdarzenia. Euro AGD RTV pomimo tego, że jest wśród potencjalnych klientów marką nieporównywalnie lepiej rozpoznawalną, to nie do końca wykorzystuje ten fakt w sieci. Nazwa Euro.com.pl jest zbyt wieloznaczna. Mistrzostwa Europy w piłce nożnej? Waluta Wspólnoty Europejskiej? Gdzie pozostałe człony nazwy - "AGD" i "RTV"? Pozostaje także pytanie czy Euro AGD RTV ma szansę osiągnąć w sieci prawdziwy sukces operując na nazwie tradycyjnej. Moim zdaniem nie. Wygrywa: Agito.

2. Logistyka. Euro posiada własną flotę, pracowników, którzy dostarczą produkty na czas, a także możliwość odbioru osobistego w punktach sprzedaży tradycyjnej. Agito korzysta tylko z usług kurierów. Wygrywa: Euro.

3. Doradztwo. Tutaj cały czas sprawa jest otwarta. Oba sklepy mają ambicje i możliwości, aby doradzać. Wygrywa: remis. :-)

4. Rentowność. Agito nie może równać się z Euro pod tym względem. Euro posiadając 142 punkty stacjonarne siłą rzeczy, wykorzystując efekt skali, będzie lepsze w tym elemencie. Wygrywa: Euro.

Wygląda na to, że Euro ma więcej atutów. Euro RTV AGD nie jest jednak marką internetową, a historia podpowiada, że to marki sieciowe odnoszą sukcesy w sieci. Co więcej, kluczowym elementem biznesu dla Euro jest sprzedaż tradycyjna i jeszcze dłuuuugo tak będzie. To sprawia, że siłą rzeczy sieć nie jest miejscem najważniejszym dla tej firmy. Sprzedaż w sieci może być tam traktowana jako wartość dodana do zakupów tradycyjnych. Ponadto zespół zarządzający tym e-sklepem zawsze będzie czuł się w cieniu głównej działalności. To oczywiście mogłoby się zmienić, gdyby sprzedaż internetową wydzielono np. poprzez stworzenie własnej marki.

Podsumowując większe szansę powodzenia na zdobycie pozycji lidera daje Agito.

Warto wejść w tę branżę?

Moim zdaniem jest już za późno. Bardzo silna konkurencja, konieczność poniesienia dużych inwestycji w logistykę, groźba wejścia dużych sieci stacjonarnych, a także możliwość uruchomienia kanałów sprzedaży przez samych dystrybutorów sprawia, że uruchomienie sklepu w tej branży szybko może okazać się klapą. Swojej szansy upatrywać można w specjalistycznych, niszowych sklepach, konkurując jakością obsługi i szerokością asortymentu.

p.s. Zapraszam do dopisywania własnych spostrzeżeń. Wiem, że bloga czyta co najmniej kilka osób, które są mocno związane z tą branżą. Chętnie poznam Wasz punkt widzenia. :-)

niedziela, 04 lutego 2007
Ciekawe serwisy e-commerce (2.0)
We wrześniu 2006 pisałem o e-commerce 2.0. Kilka dni temu natrafiłem na listę serwisów/sklepów, które zostały zakwalfikowane przez autora listy jako projekty e-commerce 2.0 (czyli łapiące się w trend web 2.0, ale z wykorzystaniem elementów e-commerce).

Przejrzałem listę i postanowiłem podzielić się ciekawymi projektami. Wybrałem te, które najbardziej mi się spodobały. Oto moja lista:

1. Broadbandgenie.co.uk - porównywarka dostawców internetu w Wielkiej Brytanii. Wybieramy kod pocztowy, preferencje dotyczące prędkości naszej przyszłej sieci, ceny. Bardzo pomocne dla ludzi, którzy nie mają rozeznania na rynku (np. Polacy, którzy właśnie wyemigrowali do UK). W Polsce chyba dopiero przyjdzie czas na takie projekty. Przede wszystkim dlatego, że na rynku nie ma jeszcze wielu firm oferujących dostęp do sieci.

2. Auction Mapper - serwis, który pomaga w wyszukiwaniu aukcji dla danego miejsca zamieszkania. A zatem internauta w USA podaje swoje miejsce zamieszkania i wyszukuje produkty z Ebay, które znajdują się w pobliżu. Narzędzie moim zdaniem bardzo pomocne. Także w Polsce, znacznie ułatwiłby przeszukiwanie aukcji. Pytanie co się stanie z takim projektem w momencie wprowadzenia odpowiedniej opcji w samym serwisie aukcyjnym.

3. Farecast.com - serwis, dzięki któremu sprawdzimy kiedy najlepiej kupić bilet samolotowy, no i oczywiście możemy go od razu kupić. Serwis korzysta z algorytmu, który podpowiada czy jest już odpowiednia pora na to, aby zabukować bilet. Farecast.com w sprzedaży biletów tylko pośredniczy, odsyłając bezpośrednio do stron linii lotniczych.

4. Savemyass.com - pod tą dość kontrowersyjną nazwą kryje się kwiaciarnia internetowa, która skupia się na cyklicznych dostawach kwiatów. Klient informuje sklep o ważnych datach np. w małżeństwie (rocznice, urodziny żony). Sklep w odpowiednim czasie wysyła kwiaty ratując tym samym du** mężowi. ;-) Ciekawy pomysł. Sam model biznesowy również można uznać za udany - sklep bazuje na stałych klientach, no a zdobycie jednego klienta niejako gwarantuje co najmniej kilkukrotny zakup. O ile dobrze się zorientowałem sklep nie wysyła kwiatów w inny, tradycyjny, sposób.

5. Peerflix.com - jest to projekt, który można porównać np. z polskim Podaj.net. Z tą różnicą, że w Peerflix.com użytkownicy wymieniają się filmami. Można tam filmy sprzedawać i kupować. Za sprzedaż otrzymujemy punkty, które możemy wymienić na zakup innego filmu. Każdy film ma swoją cenę, która jest obliczana na podstawie średnich cen filmów z drugiej ręki. Za każdą transakcję serwis pobiera 0,99$.

6. Watchthisnext.com - serwis bardzo prosty w użyciu - użytkownikowi wyświetlane są cztery propozycje filmowe, które za pomocą zwykłego przeciągnięcia myszką może przyporządkować do odpowiedniej kategorii. W zależności od naszych wyborów system wyświetla kolejne filmy. A zatem całość polega na tym, że przyporządkowując film X do swoich ulubionych system będzie nam wyświetlał takie, którymi powinniśmy być potencjalnie zainteresowani (podobne do filmu X). Serwis bierze udział w programie partnerskim Amazon.com odsyłając do tego sklepu użytkowników zainteresowanych danym filmem. Podoba mi się cała idea: serwis podpowiada nam czym powinniśmy być zainteresowani (im lepszy system tym serwis ma wyższą wartość) odsyłając do Amazon, gdzie zazwyczaj znajduje się wiele opinii o produkcie i nikt nie boi się kupować (bo Amazon zna każdy). Przy założeniu, że ruch w serwisie będzie spory może być to całkiem dobry pomysł.

Tyle jeśli chodzi o projekty, na które szczególnie zwróciłem uwagę. Na liście znajdziesz również uznanych graczy jak chociażby wspomniany Amazon.com czy Ebay.com. Znajdziesz tam również Licketyship, któremu niedawno poświęciłem całą notkę.

Trzy rzeczy, które mi się nasunęły:

- wiele z tych serwisów skupia się na takich branżach jak przeloty samolotowe, nieruchomości, czy też kombinuje z porównywarkami cenowymi, ofertami promocyjnymi (hot deals) lub też narzędziami wspomagającymi aukcje internetowe,

- serwisy e-commerce 2.0 od strony wizualnej są albo bardzo ładne, albo bardzo brzydkie,

- prawie wszyscy już na stronie głównej tłumaczą swoim użytkownikom jak działa ich serwis (chwała im za to, bo nie ma chyba nic gorszego niż wejść do serwisu i nie wiedzieć o co tam chodzi).

Napiszcie co o tym myślicie. Który z tych projektów widzielibyście w Polsce? Który Was najbardziej zainteresował?
czwartek, 01 lutego 2007
W jaką branżę zainwestować?
Dostaję coraz więcej pytań o to, jaki sklep internetowy założyć. Z listów wynika, że pytają o to zazwyczaj bardzo początkujący, ale pewnie i oni czytają ten blog. Dlatego też postanowiłem napisać kilka krótki porad, które być może mogą w podjęciu właściwej decyzji.

Generalnie na początku muszę zauważyć, że bardzo dziwią mnie pytania typu "która branża jest najlepsza?", "gdzie najwięcej zarobię?". Świadczą one moim zdaniem o nieznajomości tematu. No, ale przejdźmy do rad:

1. Na czym się znasz i co lubisz? Zdecydowanie lepiej jest wystartować w branży, o której masz pojęcie. Przykładowo pracowałeś kiedyś w sklepie kosmetycznym. Masz już pojęcie o asortymencie, znasz przedział cenowy. Jeśli byłeś dobrym obserwatorem jesteś w stanie zauważyć która grupa klientów była zainteresowana daną grupą sortymentową. Być może masz również rozeznanie w obrotach czy informacji o sprzedaży. To są bezcenne informacje. Jeżeli nie masz takich doświadczeń być może ktoś z Twojego otoczenia je ma.

Druga kwestia jest związana z Twoimi zainteresowaniami, hobby. Sprawą jasną jest, że to przyjemniej prowadzić biznes w branży, którą lubisz. Dotyczy to szczególnie niszowych projektów. Lubisz pić herbatę? Zastanów się na herbaciarnią w sieci. Jesteś zapalonym rowerzystą? Może spróbuj sprzedawać akcesoria rowerowe, o które trudno w zwykłych sklepach.

2. Masz dostęp do towaru? Jeśli zliczyć sklepy internetowe w Polsce, to najwięcej mamy e-księgarni. Ma to związek z tym, że książki są najchętniej kupowanym produktem, ale pewnie również z tym, że założenie księgarni internetowej jest logistycznie zdecydowanie prostsze niż założenie np. sklepu z bielizną. Większość księgarni internetowych współpracuje z Azymutem, co dobitnie świadczy o tym, że tak naprawdę dostęp do danego asortymentu jest niezmiernie ważny przy podjęciu decyzji. Azymut udostępnia szeroką bazę produktów, sprawnie wysyła zamówienia, udostępnia informacje o produktach i zdjęcia. A to duże ułatwienie.

No ale Azymut to książki. Co z innymi towarami? Tutaj musisz mieć rozeznanie na Twoim lokalnym rynku - dostęp do hurtownii, dystrybutorów, importerów etc. Musisz wiedzieć, że w niektórych przypadkach możliwa będzie tylko współpraca z producentami, a to utrudnienie w przypadku, kiedy jest ich kilku (rozdrobnienie dostaw).

3. Mierz siły na zamiary. Mimo tego, że nasz e-commerce nie jest szczególnie rozwinięty mamy już kilka branż, w których ciężko będzie przebić się nowym sklepom. Nie chodzi tu tylko o kapitał, ale także cały know-how. Dlatego zanim zdecydujesz się założyć np. kolejny sklep z bielizną, który miałby powalić konkurentów zastanów się czy dysponujesz odpowiednimi środkami.

4. Marże. Marża to również bardzo ważna kwestia. Początkujące sklepy nie mogą liczyć na wysokie obroty, ale wysoka marża może niwelować niskie obroty. Co więcej, wysoka marża daje dużo większe możliwości w walce o klienta - nie musimy liczyć każdej złotówki z przychodu z pojedynczego zamówienia. Możemy o niego walczyć poprzez różnego rodzaju promocje, dodawać gratisy i... ciągle zarabiać.

Baczni obserwatorzy z pewnością zauważyli, że branże, gdzie marża uznana jest za wysoką liczba sklepów jest zazwyczaj duża.

5. Perspektywy wzrostu. Znajdziesz obecnie branże, które raczkują. Prawdopodobnie jednak za jakiś czas mocno staną na nogi i będą w sieci popularne. Może zatem warto pomyśleć o nich? W każdym razie zawsze należy oceniać jakie są szanse na rozwój danej gałęzi.

Tyle krótkich porad. Pewnie jesteście w stanie wymienić inne, ważne dla Was - napiszcie o tym w komentarzach.

Na koniec odsyłam jeszcze do notki - "Dlaczego warto wybrać niszę?".

Wojtek

p.s.1 Blog oczywiście nie umarł śmiercią naturalną. Blog to blog i jak to blog - raz jest pisany częściej, raz rzadziej. Pisanie pochłania dużo czasu, nie zawsze można go wygospodarować.

p.s.2 Od kilku dni mirror bloga znajduje się pod adresem Ecommerce.bblog.pl. Jeżeli platforma Bblog odpowiada Tobie bardziej od Bloxa - czytaj bloga z tego adresu. Znajdziesz tam dokładnie to samo co tutaj.

p.s.3 Nie spodziewałem się, że notka o Silvertobbaco odniesie taki sukces. Przez kilka pierwszych dni od publikacji przeczytało ją prawie 10 000 osób (lub przynajmniej otworzyło bloga, gdzie ta notka się znajdowała).
niedziela, 07 stycznia 2007
Grube ryby na Allegro

Coraz częściej duże stacje telewizyjne jak TVN wykorzystują serwis aukcyjny Allegro do sprzedaży przedmiotów w celach charytatywnych. Od początku przeniesienia programu „Kuba Wojewódzki Show” do TVN prowadzący wykorzystuje swoich gości do zdobycia przedmiotów, które później sprzedaje na Allegro a dochód przeznacza na szczytny cel.

W jednym z odcinków został sprzedana zapowiedź do automatycznej sekretarki wykonana głosem Krystyny Czubównej. 

Model jest już od dosyć dawna znany w Stanach Zjednoczonych. Po przez serwis aukcyjny Ebay znani artyści, sportowcy, gwiazdy medialne sprzedają swoje „przedmioty” a dochód przeznaczają na organizacje charytatywne.  

Przykłady za oceanu:

  • Sprzedaż miejsca reklamowego wielkości 2,5cm x 2,5cm na koszulce Tiger Woodsa.
  • Sprzedaż Mazdy MX-8, należącej do Britney Spears

Szczytny cel, szczytnym celem, ale gdzie jest BIZNES?

Szczytny cel jest tutaj bardzo ważny nie mniej nie należy zapominać, że wszystkie strony biorące udział w przedsięwzięciu muszą mieć własne korzyści. W naszym wypadku mamy:

Serwis aukcyjny – przede wszystkim darmowa reklama, patronem medialny jest przeważnie jakiś znany program telewizyjny, wypowiedzenie w trakcie jego trwania słów: „Licytujcie na www.xxx.pl” jest bezcennym profitem.

Patron Medialny – jak już wspomniałem jest nim przeważnie znany program telewizyjny. Poświęca on oczywiście swój nie zwykle cenny czas antenowy na zapowiedź aukcji, ale na pewno zostanie on wynagrodzony w postaci PR-u.

Dostawca produktu do sprzedaży – sprzedawana są zazwyczaj albo przedmioty będące własnością znanych artystów, albo nowe markowe produkty dostarczane przez producenta. W obydwu wypadkach, korzyścią jest reklama.

Fundacja – czwartą stroną jest fundacja, na którą zostają przeznaczone środki z aukcji.

Piąty element!

Piątym elementem jest firma, która powinna się podjąć zorganizowania całego przedsięwzięcia. Dogadania ze sobą wszystkich czterech partnerów, przeprowadzenia licytacji, sfinalizowania transakcji.

Nie podejrzewam, żeby w Polsce taki podmiot istniał, aukcje charytatywne są bowiem nowym przedsięwzięciem. Nie mniej mam nadzieje, że może ktoś po przeczytaniu tego artykułu podejmie się wyzwania stworzenia „piątego elementu”.

Jako przykład takiej firmy działającej w Stanach podaje Kompolt. Na ich stronie znajduje się pełna historia przeprowadzonych aukcji. Firma ta:

  • W 2005r. zatrudniała zaledwie 10 osób
  • Wartość przychodów 6,3mln dolarów

Mikołaj Wezdecki

mwezdecki@wp.pl

sobota, 02 września 2006
Sprzedawanie luksusowych produktów w sieci - jak to robić i czy warto?
W ostatnich dniach na Ecommerce-Guide pojawiły się dwa artykuły o sprzedaży luksusowych artykułów w sieci i o zdobywaniu klientów z wyższej półki. Jak to robić i czy w ogóle warto zaprzątać sobie głowę takim asortymentem?

Jak sprzedawać luksusowy towar?

Praktycznie każdy sprzedawca luksusowego towaru w pierwszej kolejności powie: liczy się informacja. Potwierdza to oczywiście artykuł na Ecommerce-guide. Klient, który chce kupić produkt za 1000 zł chce wiedzieć o nim wszystko. Pamiętam jak właściciel sklepu z biżuterią Wec.com.pl
(towar jak najbardziej luksusowy) na jednym z for wypowiadał się, że aby sprzedać jakiś produkt potrzebuje wymienić średnio 10-15 maili i odpowiedzieć na szczegółowe pytania potencjalnego nabywcy.

A to z kolei oznacza jedno: obsługę klienta trzeba powierzyć ekspertowi w danej dziedzinie. Nie wystarczy osoba, która zna się na obsłudze klienta jako takiej (
jak to robić pisała Patrycja), ale musi to być ktoś, kto zna się na danym asortymencie, potrafi odpowiednio doradzić, wie o tych produktach wszystko lub prawie wszystko.

Oprócz tego należy zbudować zaufanie. Sprawą jasną jest to, że o to zadbać powinien każdy sklep, ale w przypadku tych luksusowych powinniśmy jeszcze bardziej zadbać o detale. Tacy klienci są bardzo wyczuleni w kwestii polityki prywatności, ochrony danych osobowych. Tak więc stwórzmy nie tylko bezpieczny sklep, ale również powiedzmy o tym swoim użytkownikom.

Pożądanym elementem takich sklepów jest dział dotyczący sprzedawanych produktów - wiele sklepów tego typu oferują specjalistyczne artykuły, piszą własne, tematyczne blogi. Zauważyć da się również pewien trend polegający na tworzeniu klubów (po prostu zachęcaniu do rejestracji, pozostawienia jakiegoś śladu po sobie) - kreowanych na elitarne, zamknięte społeczności.

Pamiętajmy również o tym, że klienci takich sklepów cenią wyżej wygodę, aniżeli cenę. Niekoniecznie muszą być cenowo nieczuli, ale ważniejsze dla nich jest to, aby towar dotarł szybciej (wysyłka kurierem), cenią sobie możliwość "śledzenia" przesyłki. Są skłonni zapłacić za taką wysyłkę więcej.


Czy warto sprzedawać "drożyznę" w sieci?

Według Forrester Research za blisko 1/3 sprzedaży on-line odpowiadają klienci kupujący luksusowe towary z wyższej półki. W Polsce takich sklepów nie ma wiele. Mówi się, że proces sprzedaży wygląda zawsze bardzo podobnie (niezależnie od tego co sprzedajemy). Mimo to zauważyć trzeba, że taki towar rządzi się swoimi prawami. Pojedynczej transakcji poświęcimy więcej czasu, ale będzie ona bardziej opłacalna. Myślę, że można znaleźć wiele nisz z tej kategorii, które nie zostały jeszcze należycie zagospodarowane. :-)

Czytaj więcej:

"Selling luxury items online"
"Snagging the big spenders"

 
1 , 2